Fakacz sprowokowanego Doyla
Ledwo zaczęły się żużlowe rozgrywki, a już mieliśmy pierwszy skandal w osobie Jasona Doyla, który kibicom w Lesznie pokazał palec.
Nie milką echa pierwszej kolejki PGE Ekstraligi. W Lesznie doszło do skandalu, gdzie były zawodnik Unii Jason Doyle dał się sprowokować miejscowym fanom i po swoim biegu pokazał im tak zwanego fakacza. Ci pierwsi w Australijczyka rzucali serpentyny oraz fałszywe banknoty dolarowe sugerującym tym samym, że zawodnik wcześniej złamał dane słowo i za większe pieniądze przeszedł do beniaminka rozgrywek z Krosna. Co ciekawe obie drużyny zmierzyły się w pierwszym meczu w Lesznie, więc smaczek potyczki był podwójny.
No i emocji było co niemiara. Skazywani na porażkę goście postawili się wyżej notowanym rywalom. O wygranej miejscowych zadecydował ostatni bieg, w którym Janusz Kołodziej i o dziwo najlepszy wśród gospodarzy Grzegorz Zengota przywieźli podwójne zwycięstwo 5:1 i dzięki temu dwa punkty zostały w Lesznie. Niespodzianką był zwłaszcza występ tego drugiego, gdyż nikt nie spodziewał się, że zawodnik wracający do PGE Ekstraligi po kilku latach przerwy przywiezie ponad dwucyfrową zdobycz punktową w tak ważnym meczu.
Jednak największe kontrowersje dotyczą zachowania Jasona Doyla. Wielu ekspertów sugeruje, że Australijczyk powinien zostać ukarany i to dosyć surowo przez PGE Ekstraligę. To raczej nie może być kwota jak chociażby pięć tysięcy, gdyż sam zawodnik dwukrotnie więcej bierze za zdobyty punkt. Być może powinno się skończyć nawet na naganie i pauzie w następnym spotkaniu przeciwko Apatorowi Toruń. To była by odpowiednia kara za takie zachowanie, bo umówmy się szczerze, żaden zawodnik nie powinien się dać sprowokować kibicom.
Na ostatecznie wyniki trzeba będzie jednak poczekać, bo PGE Ekstraligi będzie najpierw badać sprawę we własnym gronie, a dopiero później wyda ostateczny werdykt. Jednak takie zdarzenia już teraz sugerują, że tegoroczny sezon żużlowy może być znacznie ciekawszy niż poprzedni, kiedy praktycznie po 7-8 kolejce było już w zasadzie wiadomo kto spadnie z ligi i pojedzie o medale. W tym roku jednak może być zdecydowanie inaczej i ciekawiej, co będzie z korzyścią dla kibiców.
Komentarze
Prześlij komentarz