Benzema jest najlepszą 9 na świecie

Karim Benzema po raz kolejny udowodnił, że jest o wiele bardziej wartościowym napastnikiem niż Robert Lewandowski, bo strzela bramki w ważnych meczach. 

Rewanżowy mecz Pucharu Króla pokazał różnicę, która dzieli Karima Benzemę i Roberta Lewandowskiego. Francuz strzelił trzy bramki, w tym jedną sobie wypracował. Robert Lewandowski po raz kolejny w ważnym meczu snuł się po boisku, obstawiony przez trzech obrońców nie mógł nic za bardzo zrobić. A jak wiemy Lewy żadnym dryblerem nie jest, nie potrafi wypracować sobie sytuacji, żyje z podań partnerów. W Barcelonie takich za bardzo nie ma, więc w ważnych meczach praktycznie nie istnieje. 

Karim Benzema jest zupełnie innym zawodnikiem. Francuz co prawda nie zdobywa tak seryjnie bramek ze słabeuszami jak Lewandowski, ale ma dużo innych zalet. Cofa się do środka pola, potrafi rozegrać akcję, ustawić swoich kolegów, ściągnąć uwagę rywali. Bardziej taki defensywny napastnik jak to się zaczęło ostatnio powszechnie mówić. Poza tym jest też lepiej zbudowany fizycznie, co daje mu większą przewagę w polu karnym. Potrafi się przepchać w walce z obrońcami rywali, ale to nie przeszkadza mu w tym też, żeby być szybki. 

Trzeba jednak też przyznać, że Benzema ma w środku pola o wiele lepszych pomocników. Wszyscy się śmieją z wieku Toniego Krossa czy Luki Modrica, ale to oni pokazali, że tak naprawdę na boisku wiek nie grali roli, a aktualna forma. Było to doskonale widać w rewanżu Pucharu Króla, gdzie środek pola u Barcelony praktycznie nie istniał, a piłkarze gospodarzy wyglądali jak dzieci we mgle. Gdyby nie kilka interwencji bramkarza to mecz mógłby się skończyć wynikiem o wiele większym niż 4:0. Real powinien wygrać co najmniej 6:0, jeśli nie wyżej. To praktycznie pokazuje, że Real zdominował Barcelonę na jej boisku. 

Wygraną nad Barceloną Real uratował również tegoroczny sezon na krajowym boisku. Tym bardziej, że w lidze sytuacja praktycznie już od lutego jest rozstrzygnięta, gdyż przewaga Barcelony jest już znaczna i trudna do odrobienia. W finale Pucharu Króla czeka rewelacyjna Osasuna, więc decydująca batalia również nie będzie spacerkiem dla Realu. A Królewscy ostatni Puchar Króla wywalczyli w sezonie 2013/2014, a więc już dość dawno, więc tym bardziej teraz mają chrapkę, żeby odzyskać to krajowe trofeum. 

A dodajmy, że podopieczni Carlo Ancelottiego mają również szansę na wygranie ponownie Ligi Mistrzów. Wszak w 1/4 rozgrywek czeka na nich będąca kompletnie bez formy Chelsea, która na dodatek straciła, a w zasadzie zwolniła trenera Grahama Pottera i jest w kompletniej rozsypce. Więc tym bardziej Real ma większe szanse na awans do 1/2 rozgrywek. Podopieczni włoskiego trenera mogą jeszcze wygrać w tym sezonie przynajmniej dwa trofea, więc przy tym strata mistrzostwa w lidze nie będzie jakąś wielką stratą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026