Apator Toruń męczył się ze Stalą. Unia Leszno kandydatem do spadku
Znacznie silniejsza niż sądzono Stal Gorzów o mały włos nie urwała punktów Apatorowi Toruń. Kandydatem do spadku jest za to Unia Leszno.
W pierwszej kolejce żużlowej PGE Ekstraligi było sporo emocji. Niespodziewanie na swoim torze męczył się mocno Apator Toruń, który miał w cuglach pokonać osłabioną po odejściu Bartosza Zmarzlika Stal Gorzów. Torunianie wygraną zapewnili sobie dopiero w ostatnim biegu. Para Robert Lambert - Emil Sajfutdinow co prawda przegrała start i goście wyszli na prowadzenie, ale ostatecznie gospodarzom udało się minąć Szymona Woźniaka i dwa duże punkty zostały w Toruniu. Nikt się jednak nie spodziewał tak dobrej postawy Stali.
- Jest radość ze zwycięstwa. Narodziło się to wszystko naprawdę w bólach, dużo rzeczy było też do poprawienia, ale trzeba już w tej chwili planować, co zrobić dalej, by nasza forma tylko i wyłącznie rosła. Zostały dwa punkty w Toruniu i to jest najbardziej dla mnie istotne, wszyscy widzieli, że jeszcze mamy sporo do zrobienia jeśli chodzi o odkrycie wszystkich tajemnic, które po zmianie kosmetyki toru mamy do odkrycia - przekazał po meczu na konferencji prasowej trener gospodarzy Robert Sawina.
Na uwagę zasługuje też fakt, że po raz pierwszy od dwóch lat mogliśmy na polskich torach obserwować Emila Sajfutdinowa. Rosjanin z polskim paszportem w poprzednim sezonie nie mógł startować na polskich torach ze względu na sankcje nałożone przez nasz kraj na rosyjskich sportowców w związku z wojną na Ukrainie. Debiut Emila jako Polaka wypadł dosyć okazale. Sajfutdinow pokazał, że nie zapomniał jak się jeździ na żużlu i przywiózł jedenaście punktów i bonus. Oprócz Roberta Lamberta był też jednym z najlepszych zawodników swojej drużyny. To musi robić wrażenie.
Stal Gorzów pokazała więc w Toruniu pazur i widać, że nawet pomimo utraty Bartosza Zmarzlika może być groźnym rywalem dla wszystkich. Nieźle do Ekstraligi wszedł Oskar Fajfer, a reszta stalowców pojechała na miarę oczekiwań. Nawet Anders Thomsen po ciężkiej kontuzji na wymagającym torze zrobił swoje, bo przywiózł siedem punktów. U siebie Stal może pokonać nie jeden zespół, więc ekipa Stanisława Chomskiego nie będzie chłopcem do bicia i nie jeden faworyt na stadionie w Gorzowie może stracić cenne punkty.
A na kandydata do spadku na razie zapowiada się Unia Leszno, która u siebie długo męczyła się z Wilkami Krosno. Co prawda byli mistrzowie Polski wygrali 46:44, ale tak długie męczarnie z beniaminkiem pokazują, że to będzie bardzo trudny sezon dla Byków. Drużyna Unii jest bardzo nierówna i poza Januszem Kołodziejem w sumie nie ma tam żadnych pewniaków na zdobycze powyżej nawet 10 punktów w meczu.
Komentarze
Prześlij komentarz