Ochłodzenie z końcówki marca potrwa z przerwami aż do drugiej dekady kwietnia
W poniedziałek rozpoczęliśmy astronomiczną wiosnę, ale na tą prawdziwą w pogodzie jeszcze trochę będziemy musieli poczekać.
Teraz akurat aura w sam raz dostosowała się do kalendarza. Już od weekendu w naszym kraju była całkiem sympatyczna aura z dużą ilością słońca i brakiem opadów z temperaturami dochodzącymi do 15 stopni. Początek tygodnia i astronomicznej wiosny przyniesie jeszcze wzrost temperatury, zwłaszcza na południu kraju, gdzie od środy będzie nawet 18 stopni i bezchmurne niebo. Północ Polski będzie zdecydowanie bardziej poszkodowana, gdyż przez tą część kraju przechodzą liczne fronty atmosferyczne z burzami i przelotnym deszczem.
Na razie jednak tegoroczny marzec nie rozpieszcza, głównie mieszkańców północy kraju. Pierwsze dwie dekady miesiąca zapisały się tam poniżej normy, a przez pierwszą połowę marca była w tych regionach wręcz regularna zima o wiele większa niż w styczniu i lutym razem wziętych. O wiele lepiej wyglądało to na południu kraju, gdzie marzec już teraz zapisuje się powyżej normy wieloletniej, więc ten miesiąc jest jak na razie bardzo zróżnicowany pod względem aury w naszym kraju. Wyraźnie podzielony na zimną i deszczową północ oraz suche i ciepłe południe.
Na dodatek w prognozach zaczyna się potwierdzać to, co ja pisałem już na początku marca. Wygląda na to, że pod koniec miesiąca dojdzie do dużego załamania pogody. Może nie tylko mocno padać, ale po przejściu frontów temperatura obniży się na tyle, że nocami wystąpią przymrozki, a i w dzień termometry w niektórych częściach kraju nie pokażą więcej jak 4-5 stopni powyżej zera. Oczywiście odczuwalna temperatura może być dużo niższa, więc nawet w ciągu dnia możemy odczuwać dłuży chłód jakby był to środek zimy, a nie początek wiosny.
Teraz kluczowe pytanie. Jak długo potrwa najbliższe ochłodzenie? Według oficjalnych prognoz mają być tylko dwa, trzy zimne dni. Moim zdaniem jednak spływ chłodu potrwa znacznie dłużej, prawdopodobnie będziemy z incydentami zimowymi męczyć się aż do drugiej dekady kwietnia. Co prawda to nie oznacza, że przez ten czas będzie ciągle zimno. Co jakiś czas mogą zdarzyć się cieplejsze dni, gdzie na termometrach zobaczymy nawet powyżej 10 czy 15 stopni, ale to będą wyjątki, gdyż szybko wróci zimno i trzeba będzie ponowne założyć grubsze ubranie.
Także nie wierzcie ogólnym prognozom, które mówią, że będzie to chwilowy spływ chłodu. Nie, on chwilowy nie będzie i wygląda na to, że na prawdziwą wiosnę jeszcze trochę poczekamy. I to co najmniej około jeszcze trzy tygodnie. I nie jest wykluczone, że z krótkich incydentów zimowych przejdziemy od razu nie do wiosny, a do lata, gdyż po 15 kwietnia może się zdarzyć pogodowy epizod z przekroczeniem nawet 25 stopni. To będzie jednak tylko chwilowe 8-10 dniowe ocieplenie, a cały kwiecień odczuwalnie zapowiada się dosyć zmienny pod względem temperatur.
Bociany jak widać dobrze wiedzą co robią i opóźniają swój przylot do Polski. Meteorolodzy i ornitolodzy dziwią się, dlaczego boćki siedzą ciągle w Afryce, ale jak widać są podobnego zdania co ja i czują, że do prawdziwej wiosny jeszcze bardzo daleko.
Komentarze
Prześlij komentarz