Dlaczego ujemne anomalie atakują nas znowu na wiosnę
Zgodnie z moimi wcześniejszymi prognozami pod koniec marca mamy solidny atak zimy. Dlaczego ujemne anomalie uwzięły się w Polsce ostatnio właśnie na wiosnę?
Od kilku już lat ujemne anomalie częściej powtarzają się zimą niż wiosną. W tym roku tradycji stało się zadość i na sam koniec marca mamy ponownie atak zimy w naszym kraju. Co więcej według moich wcześniejszych prognoz po krótkim ociepleniu pod koniec tego tygodnia na początku kwietnia czeka nas kolejne ochłodzenie, które potrwa co najmniej nawet do końca pierwszej dekady kwietnia, a więc właściwie aż do okresu Świąt Wielkanocnych. Dla czytelników mojego bloga to żadna niespodzianka, bowiem od dawna piszę, że prawdziwa wiosna, a właściwie od razu nawet lato przyjdzie dopiero w okolicach 10 kwietnia.
Dlaczego więc ujemne anomalie od kilku lat atakują nas właśnie na start pory ciepłej? Różne pogodowe media starają się podawać niektóre przyczyny takiego stanu rzeczy. Od utrzymującej się od 3 lat i skończonej w marcu anomalii La Nina, która przynosi chłodniejsze wiosny, lata i jesienie oraz cieplejsze zimy po tak absurdalne jak to, że Globalne Ocieplenie powoduje topnienie lodowców, które zaburzają prąd zatokowy i przez to często dochodzi do blokad cyrkulacji strefowej powodującej potem południkową wymianę mas powietrza i częste spływy powietrza arktycznego na wiosnę.
Sprawa jest jednak bardziej zagmatwana niż powyższe próby naukowego wyjaśnienia zimnych wiosen. Od dawna na łamach bloga piszę, że Globalne Ocieplenie praktycznie powoli się kończy, a od okresu lat 2025-26 powinniśmy na półkuli północnej spodziewać się gwałtownej zmiany klimatu i znacznego ochłodzenia związanego z nadejściem nowej Małej Epoki Lodowej, która zaczęła się już na dobre kilka lat temu. Co prawda mamy dopiero jej początek, ale ostatnio bardzo zimne wiosny są jednym z jej zwiastunów. Globalne Ocieplenie według astrologii trwa około 30 lat i właśnie jesteśmy u jego kresu.
Zresztą wystarczy sobie zobaczyć jak bardzo zimne wiosny były w ostatnich latach. W 2016 mieliśmy bardzo zimną drugą połowę kwietnia w północnej Polski, w 2017 bardzo chłodny ruchomy okres 11 kwietnia - 11 maja. W latach 2019-2022 mieliśmy trzy zimne maje pod rząd, a w 2021-2022 dwa bardzo zimne kwietnie. W tym roku chociaż marzec zapisze się jako ciepły, powyżej 1 stopnia powyżej normy, w północnej części Polski jest w zasadzie poza paroma dniami w trzeciej dekadzie odczuwalne jako zimny, a pierwsza połowa kwietnia 2023 również nie zapowiada się jakoś specjalnie ciepło, a wręcz przeciwnie.
Dlatego jeśli ktoś może i ma taką możliwość, niech zastanowi się nad emigracją do cieplejszych południowych krajów, gdyż niedługo w Europie znowu nadejdą tak potężne i srogie zimy jak w okresie późnego Średniowiecza, kiedy zamarzała Tamiza, a przez zamarznięty Bałtyk można było w zasadzie po lodzie przejść ze Szwecji do Polski, a zimą były ustawiane karczmy dla podróżnych. Czeka nas raczej niedługo powtórka z historii.
Komentarze
Prześlij komentarz