Wizyta Bidena tylko eskaluje konflikt

We wtorek do Polski przyleci Joe Biden, ale lepiej gdyby amerykański prezydent tym razem został za oceanem. 

Tak naprawdę do dzisiaj mało osób wie o co chodzi w konflikcie na Ukrainie. Z tego co mogę ujawnić to prawdopodobnie Rosji wcale nie chodzi o walkę z mitycznymi faszystami, tylko po prostu o ukraińskie...złoża. A konkretnie ukraińskie zasoby surowcowe oceniane są na aż 26 bln dol. Stanowią je paliwa kopalne - węgiel, gaz ziemny czy ropa naftowa, ale też metale tzw. ziem rzadkich. Działania wojenne toczą się na obszarze, którego potencjał zasobów został oszacowany na 12 bln dol. I prawdopodobnie o te ostatnie toczy się obecny konflikt.  Czyli jak zwykle chodzi o pieniądze. A takiej kasy Kreml przepuścić nie może. 

Już od dawna na łamach bloga piszę, że na Ukrainie prawdopodobnie właśnie w lutym lub w marcu nastąpi potężna eskalacja konfliktu. Nie jest wykluczone, że Rosjanie wykorzystają terytorium Białorusi i przypuszczą atak na północą granicę Ukrainy, co jest bardziej zagmatwa sytuację, bo gorąco może zrobić się również na wschodniej części naszego kraju. Generalnie najgorzej może być w okolicach styku trzech granic, a więc Polski, Białorusi i Ukrainy. Nie jest więc wykluczone, że w tych rejonach na wiosnę wprowadzony zostanie stan wyjątkowy. 

Tymczasem we wtorek do naszego kraju przybędzie prezydent Joe Biden. Dzisiaj amerykański prezydent gościł w Kijowie. Czy ta wizyta przyniesie przełom? Owszem, ale na gorsze. W tej chwili co prawda sytuacja wydaje się dosyć spokojna, a wojna toczy się na pewnych odcinkach frontu, ale w najbliższym czasie zobaczymy, że to jest bardzo złudne. Od dawna trąbię też o tym, że w Polsce będziemy ponownie mieć miliony uchodźców z Ukrainy i zresztą nie tylko stamtąd, bo również z Białorusi oraz innych państw regionu wschodniego. 

Wyzywający i skandaliczny krok - tak jednoznacznie ocenia Rosja poniedziałkową wizytę prezydenta USA w Ukrainie. -To jest prowokacja, nie można tego inaczej nazwać - skomentował sytuację deputowany Dumy Państwowej z obwodu krymskiego Michaił Szeremet. - To są dwaj krwawi dyktatorzy - dodał. Jak widać po słowach Rosjan sytuacja za naszą wschodnią granicą może stać się bardzo poważna i to już za chwilę. Nas oczywiście też to będzie dotyczyć, bo przecież coś trzeba będzie zrobić z masą uchodźców, a przecież Polska i Polacy ostatnio też mocno odczuli skutki kryzysu gospodarczego. 

Dlatego boję się cokolwiek napisać jak potoczy się sytuacja na Ukrainie, choć ostatecznie wiadomo już teraz, że kraj ten w wyniku konfliktu straci około 35% terytorium, włącznie z terenami zajętymi obecnie przez Rosję. A wojna potrwa jeszcze długo, co najmniej do 2024, więc jeszcze tak szybko się nie skończy, a w drodze są kolejne konflikty na świecie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.