Nie będzie syberyjskich mrozów, pod koniec tygodnia odwilż

Jeszcze niedawno media straszyły syberyjskimi mrozami w tym tygodniu. Tymczasem od dawna mówiłem, że skończy się co najwyżej na mroźnych nocach. 

Kilka dni temu media głównego nurtu straszyły nas, że w tym tygodniu Polskę nawiedzą syberyjskie mrozy. Tymczasem ja na swoim blogu pisałem o co najwyżej temperaturze wokół zera w dzień i trochę mroźnych nocach. Chłodno miało być mniej więcej tylko w okolicach Polski wschodniej i południowo-wschodniej i tam rzeczywiście mamy w dzień mróz do -5 stopni, a nocami i nad ranem nawet -10 i -15 stopni, więc dosyć chłodno. Nie powinno nas to jednak dziwić, gdyż do 15 lutego jesteśmy w najzimniejszym okresie roku, choć i tak aura obchodzi się z nami łagodnie. 

Tymczasem jak to zwykle bywa po lutowej pełni szykuje się w pogodzie spora zmiana. Jeszcze lekko zimna ma być środa, ale od czwartku ma się robić znacznie cieplej. Najpierw będą to temperatury przez zero, a potem kilka stopni powyżej zera. Niestety, jak to zwykle bywa w porze zimowej ciepło przypłacimy znowu sporymi ulewami oraz silnym wiatrem. Jak wielokrotnie wspominałem jeszcze w styczniu, luty w pogodzie będzie bardzo niebezpieczny, co pokazało dzisiejsze trzęsienie ziemi w Turcji,. choć u nas w Polsce aż do tak gwałtownych zjawisk pogodowych dochodzić na razie jeszcze nie powinno. 

Jeszcze cieplej zrobi się w przyszłym tygodniu i niewykluczone jest, że wówczas po przejściu wichur i opadów poczujemy powiew przedwiośnia, a nawet wiosny, gdyż na termometrach możemy zobaczyć nawet powyżej dziesięciu stopni, a nawet więcej. Moim zdaniem jednak będzie to krótkotrwała odwilż, która zakończy się gdzieś w okolicach 15-20 lutego. Właśnie prawdopodobnie wówczas doświadczymy rozpadu Wiru Polarnego. To zdarzenie ma miejsce wysoko w troposferze i jego skutku odczuwamy dopiero po kilku tygodniach. Najczęściej jest to około okres 4-8 tygodni po rozpadzie wiru i trwa około kilka lub nawet kilkanaście tygodni. 

Tym razem tak długo z zimnem nie będziemy musieli się męczyć. Ochłodzenie w drugiej połowie lutego potrwa około dziesięciu dni, choć nocami temperatura może spadać nawet poniżej -20 stopni!. To więc będzie taka niespodzianka od pogody na koniec meteorologicznej zimy, kiedy wszyscy...spodziewają się wiosny. Pamiętamy przecież ostre ataki zimy w marcu 2013 czy 2018. Wówczas, nawet w ciągu dnia mieliśmy mrozy do -10 stopni, a nad ranem temperatura spadała poniżej -20 stopni. Zimna aura ciągnęła się aż do połowy kwietnia chociażby w 2013. Tym razem jednak aż tak długich spływów arktycznego powietrza nie przewiduję. 

Co więcej, już po 5 bądź 8 marca powinniśmy poczuć coraz wyraźniejszą wiosnę. Raczej na pewno koniec pierwszej dekady marca i druga będzie raczej dosyć ciepła i nawet całkiem słoneczna, więc początek meteorologicznej wiosny zapowiada się zupełnie inaczej niż w ostatnich latach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.