Nadchodzi wielka eskalacja na Ukrainie

Już od kilku miesięcy piszę i przestrzegam przed tym, że na Ukrainie w najbliższym czasie dojdzie do sporej eskalacji trwającego konfliktu. 

Od kilku miesięcy za naszą wschodnią granicą wydaje się, że wojna nieco przygasła. Ani Ukraińcy ani Rosjanie nie są w stanie zdobyć większej połaci posiadanych terenów i obecnie praktycznie prowadzą tak zwaną wojnę pozycyjną. Gdzieś toczą się tylko pojedyncze walki o mniejsze strategiczne miejscowości, jak na przykład w Donbasie. Rosjanie w najbliższym czasie zamierzają rzucić na front ponad pół miliona nowych poborowych powołanych jesienią, a mówi się nawet o milionie lub dwóch nowych wojskowych, co znacząco może zmienić przebieg wojny. Choć co prawda dzisiaj w konfliktach liczy się bardziej technika i sprzęt niż liczebniejsza armia. 

Takiego samego zdania jak ja są również ukraińscy wojskowi i politycy, którzy od dawna przestrzegają przed rozszerzeniem się wojny. Tak uważa Sekretarz Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow. - Jestem świadomy, że główne walki dopiero nadejdą i będą miały miejsce w tym roku, w ciągu dwóch do trzech miesięcy. Rosja przygotowuje się do maksymalnej eskalacji. To zbieranie wszystkiego, co możliwe, robienie ćwiczeń i treningów. Jeśli chodzi o ofensywę z różnych kierunków, na razie mogę powiedzieć, że nie wykluczamy żadnego scenariusza w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni - wyjaśnił ukraiński urzędnik. 

Kiedy więc może nastąpić eskalacja walk?  Od dawna przestrzegam, że może to się stać już w lutym bądź marcu. Prawdopodobnie właśnie w lutym z terenów Białorusi może rozpocząć się atak wojsk rosyjskich na północne terytorium Ukrainy. To bardzo mocno utrudni Ukraińcom sprawy obrony, gdyż znaczna część ich sił jest związana walką na wschodnie kraju, a przecież wówczas część armii będzie musiała zostać przerzucona w inną część kraju, co może też ułatwić Rosjanom łatwiejsze zdobywanie terenów na wschód od linii Dniepru. Tym bardziej, że jak wspomniałem prawdziwa eskalacja dopiero nadchodzi i to, co do tej pory oglądaliśmy to może było 10% wszystkiego. 

Atak z Białorusi nie zmieni jeszcze losów wojny, gdyż ta toczyć się będzie jeszcze długo, a wygaszania konfliktu możemy się spodziewać dopiero gdzieś dopiero na przełomie 2023/2024, a więc około dwa lata po rozpoczęciu wojny. Już teraz nieraz wspominałem o tym, że Ukraina nie ma żadnych szans na wygranie wojny i straci w najlepszym wypadku około 35% swojego terytorium, razem z terenami zajętymi obecnie przez wojska rosyjskie. Także do 2025 powinna nastąpić również personalna unia naszego kraju z częścią Ukrainy, którą uda się jednak obronić. Wszystko zakończy porozumienie zaproponowane przez NATO. 

A my w Polsce ze skutkami wojny będziemy mierzyć się jeszcze długo, gdyż przy nadchodzącej eskalacji znowu przyjadą do nas tysiące uchodźców, których jednak znaczna część osiądzie na zachodzie Europy. Zabrzmi to może komicznie, ale dla nas lepiej również jakby wojna toczyła się jak najdłużej, gdyż wtedy pewne plany i zamierzania światowych przywódców mogą zostać znacznie odłożone w czasie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.