Lech przełamał klątwę
Lech Poznań wreszcie przełamał klątwę polskich klubów i wiosną dalej zagra w kolejnych rundach Ligi Konferencji.
Ponad 32 lata czekaliśmy na to, żeby polski klub wiosną przeszedł swojego rywala i grał dalej w europejskich pucharach. Ostatnim taką drużyną była Legia Warszawa, która w marcu 1991 roku eliminowała Sampdorię Genua w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów, piłkarska Polska była równie szczęśliwa co zdziwiona. Wojskowi, którzy w lidze znajdowali się w dolnych rejonach tabeli, pokonali przyszłego mistrza Włoch, a potem odpadli jednak w półfinale rozgrywek z Manchesterem United.
Potem przez ponad 30 lat polskim klubom nie udało się przebrnąć nawet jednego rywala w fazie pucharowej. Nie potrafiła tego zrobić nawet wielka Wisła Kraków z początku XXI wieku. W czwartek dokonał tego wreszcie Lech Poznań, który skromnie 1:0 ograł norweski Molde. O samym meczu nie ma co się za dużo rozpisywać, gdyż od tego są inne media. Samo spotkanie obserwowało ponad 35 tysięcy kibiców, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę i dali naszemu zespołowi awans do 1/8 Ligi Konferencji, wreszcie przełamując klątwę pierwszego meczu pucharowego na wiosnę dla polskich klubów.
Obojętnie już z kim Lech Poznań zagra w kolejnej rundzie rozgrywek, poznaniacy już i tak w Lidze Konferencji zrobili swoje i nawet jak odpadną z gry z wyżej notowanym rywalem, to mogą schodzić z boiska z podniesioną głową. Najważniejsze jednak, aby w Poznaniu była w następnych sezonach kontynuacja tego sukcesu i nie tylko pojedynczy wybryk, a często nieraz w polskiej piłce tak bywało, ze po jednym dobrym sezonie któryś z naszych klubów popadał w marazm i kryzys, co było bardzo złe dla rodzimej piłki. Wszystko więc w rękach działaczy i piłkarzy Lecha, żeby mądrze wykorzystać pieniądze od UEFA.
Inną wartą zauważenia kwestią jest fakt odpadnięcia Barcelony z Ligi Europy. Katalończycy w hicie rozgrywek próbowali zmienić losy rywalizacji z Manchesterem United, ale wobec braku kilku zawodników z podstawowego składu (m. in Gavi, Pedri, Dembele) z góry byli skazani na porażkę, choć do przerwy nawet prowadzili po bramce Roberta Lewandowskiego z rzutu karnego. Polak jednak poza tym trafieniem na boisku był znowu kompletnie niewidoczny jak to zwykle bywa z ważnym przeciwnikiem i na wiosnę więcej już w Lidze Europy nie zagra. A w 1/4 LE może nas czekać kilka ciekawych pojedynków.
Na pewno w 1/8 LKE dla Lecha idealnym przeciwnikiem byłby na przykład Slovan Bratyslawa lub szwedzki Djurgardens. Są to absolutnie przeciwnicy w zasięgu mistrzów Polski. Dużo ciężej już by było przejść na przykład angielski West Ham, Nicę czy turecki İstanbul Başakşehir.
Komentarze
Prześlij komentarz