W Rosji rekordowy mróz. U nas jest szansa na lekką zimę?

W Polsce ostatni raz podrygi zimy mieliśmy w drugiej dekadzie grudnia, kiedy południe naszego kraju zostało wręcz zasypane. W Rosji panują za to dzikie mrozy. 

Wszyscy obserwatorzy pogody zastanawiają się skąd w azjatyckiej części Rosji tak duże mrozy. Nawet w europejskiej części kraju mróz był dosyć srogi, gdyż temperatura spadała nawet do -30, co nawet w tamtym rejonie jest o tej porze roku rzadką wartością, gdyż zimą w okolicach Moskwy jest w okolicach -5 lub co najwyżej -10 stopni poniżej zera. Nie mówiąc już o wschodniej Syberii, gdzie w rejonie miejscowości Ojmiakon termometry będą nawet pokazywać -40 stopni, a nocami może być nawet w najbliższych dniach -50. 

Nam oczywiście taka zima na szczęście nie grozi, ale na łamach mojego bloga już wielokrotnie tłumaczyłem skąd takie zawirowania pogodowe, że w Rosji i Azji panuje sroga zima, a w Europie w styczniu cieszymy się wręcz przedwiośniem. Przede wszystkim od 2020 roku, a nawet wcześniej zanotowaliśmy początek powrotu Małej Epoki Lodowej, która umknęła większości obserwatorów. Dodatkowo na wszystko nałożyło się jeszcze wciąż trwające Globalne Ocieplenie i dlatego w wielu częściach globu dochodzi do zwiększonej liczby katastrof klimatycznych jak powodzie, trzęsienia ziemi i huragany. 

Tymczasem w Polsce do weekendu nie należy oczekiwać większych zmian. Nadal przez nasz kraj będą przechodzić wydajne niże atmosferyczne, głównie przez Polskę centralną i północną, gdzie może sporo popadać i powiać. Porywy wiatru mogą być dosyć silne,. nawet do 70-80 km/h. I wichury mogą nam towarzyszyć nawet do początku przyszłego tygodnia, więc przenikliwego wiatru nie pozbędziemy się dość szybko. Opadów deszczu również nie, bo po bardzo suchym październiku i listopadzie weszliśmy w bardzo mokry okres, a końca deszczów nie widać. A stan wody w rzekach wreszcie jest dosyć zadowalający. 

A czy w kolejnych dniach jest szansa na zimę? Niedawno wspominałem, że być może szansa na lekką zimę na kilka dni jest w okolicach 15-17 stycznia. Tym bardziej, że oscylacja północnoatlantycka ma na chwilę spaść do wartości neutralnych, więc na krótki okres czasu, szczególnie nocami zrobić się bardziej zimowo i biało. Niestety, taka aura nie potrwa długo, gdyż już od dawna prognozuję potężne ocieplenie w trzeciej dekadzie stycznia, które powinno przyjść w okolicach 20 lub 25 i potrwać praktycznie do końca miesiąca przez co ten miesiąc zapisze się jako wyjątkowo ciepły i to najcieplejszy od wielu, wielu lat. 

Też chciałbym lekkiej zimy, gdyż półroczny późny listopad za oknem i szaruga to raczej nic fajnego, a do meteorologicznej wiosny jeszcze półtora miesiąca. Tym bardziej, że za tydzień wkraczamy praktycznie w najzimniejszy okres w roku, który trwa od 20 stycznia do 15 lutego, więc atak zimy w tym okresie to nic nadzwyczajnego, a luty już nie będzie tak ciepły jak rok temu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.