Prognoza gospodarcza i polityczna dla Polski na 2023
Wkroczyliśmy w rok 2023. Jakie więc będą nadchodzące miesiące dla naszego kraju w sprawach gospodarczych i politycznych?
Jak wiadomo w 2023 roku czekają nas wybory parlamentarne, które mogą w istotny sposób zmienić rozłożenie polityczne w naszym kraju. Moim zdaniem do wyborów do Sejmu jesienią jednak nie dojdzie ze względu na napiętą sytuację polityczną na świecie, a zwłaszcza konflikt wojenny USA - Chiny, w którym również na Bliskim Wschodzie będą uczestniczyć także polska armia, złożona również z powszechnej mobilizacji na wiosnę 2023. Według mnie do urn pójdziemy dopiero zimą 2024 i wtedy rysuje się spora szansa na wygranie wyborów przez trio Koalicja Obywatelska - Lewica - PL2050. Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało pogodzić się z porażką.
Na to wskazują chociażby horoskopy i astrologia przywódców PiS. W horoskopie założycielskiego Prawa i Sprawiedliwości Saturn znajdzie się w opozycji z Księżycem, zaś dyrekcyjny Saturn w opozycji z bardzo wojowniczym Marsem, co szykuje nieliche problemy rządzącej jeszcze opcji. Dodatkowo Neptun w opozycji do Słońca i jeszcze ponownie Neptun w jego opozycji sugeruje, że odejście obecnej władzy może nie być wcale takie pokojowe, a zakończyć się powinno nawet ogłoszeniem na przykład stanu wyjątkowego o czym głośno może się robić już na przykład w kwietniu 2023 lub pod koniec lata tego roku.
Nasza gospodarka również przeżywać będzie ciężkie chwile. Zwłaszcza, że rok 2023 to rok siódemkowy, a jak wiemy siódemka finansom nie sprzyja. To widać nawet w horoskopie finansów publicznych, a zwłaszcza reformie Grabskiego, która podłożyła podwaliny pod dzisiejszą złotówkę w 1924 roku. Na początku 2023 Uran będzie wędrował przez Imum Coeli tego horoskopu. Co to może oznaczać dla Polski i Polaków? A no potężny kryzys finansów publicznych, które uderzy również w sektor prywatny. Szykują się masowe bankructwa firm, wzrost bezrobocia oraz konieczność rekonstrukcji budżetu, a jak wiadomo wówczas może dochodzić do bolesnych cięć w wydatkach, co na pewno uderzy w miliony Polaków i sługi publiczne.
Kryzys na szczęście nie będzie tak długi jak w latach 90-tych. Już pod koniec 2023 odczujemy pierwsze symptomy poprawy, ale taką znaczącą to dopiero w połowie 2024. Przyczyni się do tego również sprawa odbudowy powojennej Ukrainy, która mocno dźwignie naszą gospodarkę. Jeśli chodzi o inflację, to raczej nie wierzyłbym w zapewnienia prezesa Glapińskiego o jej spadku, bo moim zdaniem inflacja na pewno wiosną przekroczy barierę 20%, a może nawet 25%. Hiperinflacji w naszym kraju jednak być nie powinno, ale w 2024 nie jest wykluczona denominacja złotówki jak w latach 90-tych, aby ratować obecną gospodarkę.
Poza Polską również będzie dochodziło do dramatycznych wydarzeń gospodarczych. Mocno w wyniku zawirowań finansowych może ucierpieć Europa oraz sama Unia Europejska, którą w następnych latach czeka spora reorganizacja. Zwłaszcza w przypadku wzrostu napięcia na linii USA - Chiny - Iran, ciągnącej się wojnie na Ukrainie oraz innych punktach zapalnych na świecie, które niechybnie powstaną w 2023 roku. Nie będzie to wojna globalna na poziomie I i II wojny światowej, raczej lokalne pojedyncze starcia, które jednak mocno wpłyną na życie z każdego z nas.
Komentarze
Prześlij komentarz