Powoli wraca lekka zima, ale na krótko
No i nie myliłem się co prognoz pogodowych na ten tydzień. Po wielu ciepłych dniach w ciągu najbliższego tygodnia wróci do nas lekka zima.
Wszyscy chyba powoli mamy dosyć opadów deszczu i wichur, które nękają nas praktycznie od trzeciej dekady grudnia. Dni bez deszczu od tego czasu można w zasadzie policzyć na palcach jednej ręki. Praktycznie codziennie leje, a styczeń oprócz grudnia będzie kolejnym miesiącem bardzo wilgotnym, a może wyjdzie wręcz nawet jako ekstremalnie wilgotny, co jest jednak dosyć dobrą wiadomością ze względu na suszę, która panowała w okresie wiosenno-letnim, a nawet częściowo jesiennym, gdyż październik i listopad również były pozbawione większych opadów.
W najbliższym tygodniu czeka nas powrót lekkiej zimy. Ci, którzy czytają mój blog nie powinni być zdziwieni, gdyż już kilkanaście dni temu pisałem o możliwości powrotu chłodniejszych dni w okolicach połowy stycznia. I tak też się stanie. Zwłaszcza od środy, kiedy praktycznie w całym kraju zanotujemy temperatury poniżej zera, a gdzie nie gdzie nawet opady śniegu i śniegu z deszczem. Temperatury dosyć zróżnicowane. Chłodno od połowy tygodnia będzie głównie nocami i nad ranem, kiedy będzie w okolicach nawet -5 stopni. W dzień około zera. Cieplej tradycyjnie na południu Polski.
Taka mniej więcej aura zostanie z nami do końca tygodnia. Powinniśmy od czwartku mieć również zdecydowanie mniej opadów, co tutaj jest akurat pozytywnym symptomem, gdyż chyba większość z nas jak wyżej pytałem ma deszczu stanowczo powyżej dziurek w nosie. I właśnie podczas weekendu za tydzień aura powinna wręcz nas zachęcać do dłuższych spacerów tym bardziej, że słońce jest już znacznie wyżej nad horyzontem niż jeszcze trzy tygodnie temu, kiedy mieliśmy najkrótsze dni w roku. Teraz powoli idziemy w kierunku wydłużania się dnia. Już teraz dzień trwa praktycznie tyle, ile pod koniec listopada.
Ile potrwa taka zimowa aura? Według moich prognoz sześć lub siedem dni, czyli więc około tygodnia. Kolejnych zmian spodziewajmy się w okolicach przyszłego poniedziałku lub wtorku. Wówczas ponownie z zachodu będą się wdzierać do nas niestety kolejne deszczowe niże z zachodu kontynentu, a temperatura gwałtowne wzrośnie. Przed takim scenariuszem również jednak mocno ostrzegałem, że atak zimy będzie dosyć krótki i pod koniec stycznia powinniśmy spodziewać się bardzo dużego ocieplenia. Temperatura znowu zacznie przekraczać nawet pięć stopni, ale jak to zwykle bywa zimą przypłacimy to sporymi opadami deszczu.
Wygląda na to, że wkroczyliśmy w dosyć deszczowy okres, który szybko się nie zakończy, a według moich tarotowych i astrologicznych prognoz może potrwać nawet do przełomu wiosny i lata. Co prawda trochę więcej suchych chwil powinno być wreszcie w lutym, ale najbliższe wiosna zapowiada się dosyć ciepła i deszczowa.
Komentarze
Prześlij komentarz