Nie chodzi wcale o depopulację

Internet od momentu wybuchu pandemii stał się miejscem szeregu różnych dziwnych teorii spiskowych odnośnie szczepionek i innych tematów. 

Od kiedy wybuchła pandemia koronawirusa świat zaczęły zalewać różne fake newsy na temat jej przyczyn. Królowały oczywiście różne teorie, wymyślane głównie przez skrajną prawicę w celu przysporzenia popularności jak o tym, że wirus jest narzędziem depopulacji przez szczepionki, które Bill Gates niby "hodował" w laboratoriach na Ukrainie. Dodajmy, że właśnie gros z nich jest wymyślana przez rosyjskie i chińskie służby i kolportowane przez skrajnie prawicowych polityków specjalne po to, aby na zachodzie podsycać nieufność do służby zdrowia i jednocześnie zmusić te kraje do wprowadzenia kolejnych kosztownych lockdawnów dla gospodarek przez brak szczepień. 

Prawda jest jednak taka, że wirus powstał głównie z lęku i myśli różnych ludzi, którzy po prostu bali się na świecie zarazy, a jak wiemy im więcej ludzi kreuje taką rzeczywistość to ona nadchodzi i tak też taką mamy od 2020 roku.  I co ciekawe nie jest to jedyna zaraza jaka nasz czeka w najbliższych latach, bowiem prawdopodobnie od 2024 nadejdzie kolejny poważny podobny problem z chorobą, którą od dawna uważamy za wymarłą, a więc wietrzną ospą z gruźlicą. I będzie on wiele gorszy, gdyż większość osób po koronawirusie uzna, że to kolejna epidemia przygotowywana przez władze. A wcale tak nie będzie. Szczególne narażone będą młode osoby poniżej 30 roku życia. 

Czy w tym wszystkim chodzi o depopulację? Oczywiście, że nie. Władze na świecie starają się wykorzystać pandemie koronawirusa do pewnych zmian gospodarczych. Znany on jest pod nazwą Wielki Reset, ale nie chodzi tutaj jak mówią niektórzy radykalni politycy o nowy socjalizm, a o ratowanie kapitalizmu, który jeśli by nie właśnie wyczyszczenie z długów powoli właśnie by upadł, tak jak to się stało podczas Wielkiego Kryzysu po 1929. Tym razem rządzący chcą zrobić skok do przodu i po prostu uratować się przed nadciągającym kataklizmem. A mógłby on nastąpić, gdyby na przykład wierzyciele wystąpili o spłatę długów. 

Do zmian potrzebna jest wojna, która niechybnie nas czeka w 2023 pomiędzy USA i Chinami. A właśnie USA jest też potężnie zadłużone u Chińczyków na kilkaset miliardów dolarów. Na dodatek chodzi również o pewną zmianę systemu władzy na świecie, a krótko mówiąc o podział na federalizację państw i społeczeństw oraz wprowadzenie związanego z nim zarządzania korporacyjnego. Ponadto świat zachodni chce się uwolnić gospodarczo i surowcowo od państw aurokratycznych jak Rosja i Chiny. Te ostatnie przez trzy lata pandemii prowadziły politykę zero covid, co mocno wpłynęło na dostawy do Europy i USA. Teraz tamtejsze władze chcą z powrotem ściągnąć te fabryki do siebie. 

Zresztą kapitalizm i sam system zmienia się co około 40 lat, więc prawdopodobnie jesteśmy przed kolejną taką reformą. Tak samo było w 1975 roku, jak zaczęto wprowadzać neoliberalne reformy Tchater i Reegana w USA. Czy tym razem to się uda? Większość nie, gdyż świat czeka sporo klimatycznych zagrożeń, które przeszkodzą we wprowadzeniu wielu planów, jak na przykład pieniądza cyfrowego. Preludium było na przykład ostatnie zalanie Kalifornii.


 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.