Na Ukrainie w lutym nastąpi eskalacja konfliktu
Do tej pory na Ukrainie mieliśmy przez kilka miesięcy wojnę pozycyjną, ale wygląda na to, że eskalacja konfliktu dopiero przybierze na sile.
Wojna na Ukrainie zeszła w naszych mediach trochę na plan dalszy, a głównymi tematami stały się sprawy pozyskania środków z KPO oraz różne słowne przepychanki pomiędzy rządzącą partią oraz tarciami wewnątrz opozycji, którą postanowił wystawić Szymon Hołownia. Ponadto dziennikarze żyją jakimiś skandalami wokół przeróżnych influcerów, tematami sportowymi czy problemami gospodarczymi naszego kraju. Nawet temat pandemii zszedł praktycznie z pierwszych stron gazet, co praktycznie wszyscy przyjęli z ulgą. Jednak według mnie ta idylla nie potrwa długo, a prawdziwa burza dopiero przed nami.
Bardzo dobry amerykański wywiad informuje, że na terytorium Białorusi od połowy stycznia trwają wspólne ćwiczenia wojsk Aleksandra Łukaszenki i sił rosyjskich. Nie ulega wątpliwości, że Rosja spróbuje wykorzystać terytorium naszego wschodniego sąsiada do ataku na Ukrainę. Według moich prognoz stanie się to w lutym. Sama Białoruś i jej siły Ukrainy raczej nie włączą się do konfliktu. Czy ten atak się powiedzie? Według mnie nie, gdyż silny atak zimy, zmrożony grunt pomoże Ukraińcom odeprzeć tą zimową ofensywę wojsk rosyjskich, dzięki czemu po raz kolejny Rosjanie nie zdobędą stolicy kraju Kijowa.
Co dalej nas czeka wobec tego na Ukrainie? Kilka lub nawet kilkanaście miesięcy wojny pozycyjnej. A im większy będzie opór Ukraińców tym Władimir Putin może decydować się na użycie coraz bardziej zakazanych broni jak broń chemiczna, biologiczna, gazowa, elektroniczna czy nawet hipersoniczna. Do ataku nuklearnego jednak na szczęście raczej nie dojdzie, gdyż prezydent Rosji zdaje sobie sprawę, że tego typu użycie rakiet mogłoby spowodować stanowczą odpowiedź krajów NATO. Ale innych rodzajów bardzo niebezpiecznych broni jednak użyje. A to może powodować kolejny napływ uchodźców do naszego kraju ze wschodnich regionów Ukrainy. I będzie ich znacznie więcej niż ostatnio rok temu na wiosnę.
Jak zakończy się ten konflikt? Jak jeszcze niedawno pisałem na łamach bloga nieprędko. Prawdopodobnie zakończenia możemy spodziewać się gdzieś dopiero w okolicach 2024 roku. Ukraina raczej nie odzyska swoich wschodnich obwodów jak Doniecki i Ługański i będzie raczej miała też problem z odbiciem Krymu. Tym bardziej, że rosyjska armia wzmacnia się nowymi poborowymi, a jej liczebność może nawet przekraczać za jakiś czas trzy miliony żołnierzy. Taka liczba może spowodować, że konflikt ugrzęźnie na kilkanaście miesięcy w okopach, co nie będzie sprzyjać żadnej ze stron. Prędzej czy później skończy się to podpisaniem umowy pokojowej.
Ukraina zatem przez kilka lat będzie znacznie mniejsza niż obecna. Napisałem przez kilka, gdyż prawdopodobnie Rosja do 2030 się rozpadnie na kilka lub nawet kilkanaście mniejszych państw. Kilka dni temu próbę secesji zapowiedziały władze tego regionu. Prawdopodobnie w ich ślady pójdą inne rosyjskie republiki.
Komentarze
Prześlij komentarz