Klubom sportowym grozi zapaść
Narastający kryzys gospodarczy w naszym kraju może spowodować, że w najbliższych miesiącach sporo klubów sportowych może zniknąć ze sportowej mapy.
Problemy finansowe zaczynają dotykać kluby sportowe. I te duże i te małe grające w niższych ligach. Z tych wielkich upadek zaczyna grozić wielokrotnemu mistrzowi Polski w piłce ręcznej i zdobywcy Ligi Mistrzów sprzed paru sezonów Łomży Industria Kielce z powodu wycofania się ze sponsoringu firmy Van Pur. Bankructwo takiego zespołu byłby wielkim ciosem nie tylko dla samych Kielc, ale również dla całego polskiego sportu, gdyż ta drużyna w ostatnich latach dostarczyła wszystkim polskim kibicom sporo sportowych emocji i to tych na najwyższym poziomie. Ponadto robiła też świetną reklamą marketingową dla Polski i Kielc. Rok temu w finale Ligi Mistrzów kielczanie ulegli Barcelonie po rzutach karnych.
Z dramatycznym apelem ostatnio do potencjalnych sponsorów odniósł się też legenda klubu Karol Bielecki. - Wiem, że kieleccy działacze podejmują wiele działań, aby ten budżet domknąć i znaleźć pieniądze na dalsze funkcjonowanie. Nie będzie to łatwe, bo czasy są ciężkie i kryzys dotknął wiele firm, także tych największych. Nie jest łatwo obecnie dotować sport. Ale przeznaczać pieniądze na sport w takim wydaniu naprawdę warto, bo kielecki klub to marka europejska. To świetna wizytówka Kielc, regionu i Polski na sportowej mapie świata. Nie można dopuścić do jego upadku. Trzeba zrobić wszystko, aby go uratować - podkreślił były reprezentant Polskim w swoim komunikacie.
Jak już wspomniałem problemy mają nie tylko kluby z górnej półki. Kłopoty dotykają również mniej znanych zespołów. W trzeciej lidze piłki nożnej po zimowej przerwie do treningów nie przystąpiły Wisła Sandomierz, Unia Janikowo oraz Lublinianka Lublin. Wszystko z powodu zaległości finansowych. W Janikowie mają dług w wysokości 850 tysięcy złotych, który jest raczej nie do spłacenia i Unii zabraknie na piłkarskich boiskach na wiosnę. W Lublinie niedawno z funkcji szefa klubu zrezygnował prezes, a z zespołu odchodzą kolejni zawodnicy i trener. Podobnie jest w Sandomierzu. - Cały czas walczymy i robimy wszystko co w naszej mocy aby te przygotowania; co prawda z opóźnieniem ale w końcu ruszyły - przekonuje sandomierski klub na swoich mediach społecznościowych.
Według mnie kłopoty polskich klubów będą narastać, a powyższe sprawy to tylko wierzchołek góry lodowej. Może rację ma właściciel I-ligowego żużlowego Orła Łódź Witold Skrzydlewski, że w 2024 i 2025 bardzo liczna może być II klasa rozgrywkowa tej dyscypliny. Tym bardziej, że w speedway sporo klubów opiera swój budżet na zyskach z biletów i dnia meczowego, a powiedzmy sobie szczerze, że w trakcie narastającego kryzysu gospodarczego i utraty źródła zarobkowego sporo Polaków po prostu zacznie oszczędzać i tutaj na pierwszy plan wysuną się po prostu cięcia na kulturę i rozrywkę, czyli przede wszystkim sport.
Tak więc myślę, że w najbliższych miesiącach takich problemów jak w powyższych klubach może przybywać, ale być może właśnie przez to sport się oczyści, a prezesi przestaną podpisywać z zawodnikami wirtualne kontrakty w oparciu na przykład o przychody z biletów czy wsparcia z władz miejskich, które przecież też zaczynają ciąć różne wydatki. Tak samo przydałoby się zmniejszenie niektórych lig, bo w koszykówce czy siatkówce tych drużyn w elicie gra po prostu zbyt dużo, przez co spada poziom. Idealnym rozwiązaniem tutaj jest liczba 12 ekip.
Komentarze
Prześlij komentarz