Koniec cyrku z wyborem selekcjonera

Jaki jest obecnie bałagan w PZPN, każdy widzi. Cyrk z wyborem selekcjonera dowodzi, że Cezary Kulesza kompletnie nie panuje nad organizacją działań związku. 

Nowym selekcjonerem naszej kadry będzie Fernando Santos. We wtorek 24 stycznia o godzinie 13:00 w Warszawie odbędzie się konferencja, na której zaprezentowany zostanie nowy selekcjoner. Zdaniem dziennikarza Fabrizio Romano ma być nim właśnie Portugalczyk, który podpisze umowę do 2026 roku. Nasza kadra bez trenera pozostaje od końca roku, kiedy wygasł kontrakt z Czesławem Michniewiczem i trwało gorączkowe poszukiwanie jego następcy. A tutaj przewijało się ostatnio kilka bardzo ciekawych nazwisk. 

Nieco ponad miesiąc Cezary Kulesza i spółka szukali selekcjonera naszej kadry. Przez ten czas na rynku transferowym padały między innymi nazwiska Vladimira Petkovica, Paulo Bento lub Marka Papszuna. Jednak raczej było pewne, że reprezentacja będzie jednak miała trenera z zagranicy, gdyż już czas powoli, aby przedstawiciele polskiej myśli trenerskiej zobaczyli jak wygląda prawdziwe nowoczesne prowadzenie drużyny grającej atrakcyjny i ofensywny futbol, a nie stawianie autobusu i bronienie dostępu do własnej bramki jak na ostatnim Mundialu. 

Tego samego domagali się nasi piłkarze, a zwłaszcza liderzy naszej kadry czyli Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Trudno się dziwić. Oboje pracują od kilku lat z najlepszymi trenerami na świecie. Lewandowski widział między innymi jak pracuje Pep Guardiola, Julian Nagelsmann, Jurgen Klopp czy Carlo Ancelotii. Z kolei Piotr Zieliński w Neapolu podgląda z kolei świetnego Luciano Spallettiego, z którym pewnie zmierza po tytuł mistrza Włoch. Inni nasi kadrowicze również pracują z nie byle kim. Na przykład Wojciech Szczęsny widzi warsztat pracy Massimiliano Allegriego. Same te nazwiska muszą po prostu robić wrażenie. 

A taki Czesław Michniewicz czy Michał Probierz, ale z całym szacunkiem, jakie są osiągnięcia polskich trenerów poza Polską? Praktycznie żadne. Dlatego sam zawsze będę orędownikiem trenera z zagranicy. Przynajmniej w ważnych meczach będziemy grali ofensywnie, a nie defensywnie. A Fernando Santos z Portugalią wygrał chociażby Mistrzostwa Europy w 2016. Santos ma też duże doświadczenie z pracy klubowej. Był trenerem m.in. FC Porto, Sportingu, Benfiki czy Panathinaikosu. Praktycznie żaden nasz trener nie może równać się z nim w kwestii posiadania CV czy zdobytego doświadczenia. 

Jedynie co niepokoi to cyrk przy wyborze selekcjonera, bo powinno odbyć się to dużo spokojniej i bez medialnej wrzawy. Jednak niestety psuedodzienniakrze z tego żyją i muszą robić gównoburzę, bo czymś rubryki trzeba zapełnić. Nowemu trenerowi wypada życzyć powodzenia, bo już niedługo przed nim pierwszy poważny sprawdzian, czyli eliminacje ME 2024.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.