Ukraina to tylko pierwsze ognisko zapalne
Jeśli ktoś myśli, że wojna na Ukrainie to będzie jedyne ognisko zapalne na świecie, to mocno się pomyli. Wkrótce czekają nas kolejne konflikty.
Za nieco ponad dwa miesiące będziemy mieć już rocznicę rozpoczęcia wojny na Ukrainie i co ciekawe nie widać w ogóle, aby ten konflikt miał się skończyć. Co więcej moim zdaniem Władimir Putin zacznie używać za naszą wschodnią granicą różnych rodzajów broni od hipersonicznej, chemicznej do biologicznej, ale do użycia broni nuklearnej dojść raczej nie powinno. Ta zostanie użyta w 2023 roku gdzie indziej i zupełnie przez inny kraj i w zupełnie innym konflikcie niż ten na Ukrainie. Prawdopodobnie będą to Chiny.
Konflikt na Ukrainie powinien się skończyć w okolicach końca wiosny przyszłego roku, ale najgorsze raczej przed nami. Szczególnie mocno ucierpieć może Polska południowo-wschodnia. - W niej będą trzy strefy, a jedna z nich - wschodnia będzie pełniła rolę buforu, martwego frontu, który będzie sięgał dalej po Słowację, Estonię i kraje bałtyckie. Będzie to strefa mobilizacyjna, pełna utrudnień dla mieszkańców tam zamieszkujące te tereny. Najmocniej obstawiana zacznie się bliżej lata 2023 głównie na północy (okolice Suwałk) oraz na południu przy granicy z Ukrainą. Będzie dużo nagromadzonych sił łącznie z budową umocnień. Będzie to miało zabezpieczyć nas nie tylko przed Rosją, ale i przed zagrożeniem powstania drugiego ogniska zapalnego związanego z Morzem Śródziemnym i Iranem.
Właśnie tuż po zakończeniu konfliktu na Ukrainie mogą rozpętać się inne ogniska zapalne. Jeden z nich będzie miał miejsce w okolicach Bliskiego Wschodu i Libanu, gdzie Chiny broniąc swoich interesów, mogą użyć broni nuklearnej. Prawdopodobnie może to się stać w okolicach października i listopada 2023 roku i skala skażenia może również dosięgnąć nawet także południowo-wschodnią część naszego kraju. Oczywiście ucierpieć mogą inne kraje jak te znajdujące się w basenie Morza Śródziemnego, czyli Półwysep Apeniński, Bałkany oraz Turcja i Izrael.
Konflikty do okolic 2025-2026 rozgorzeją też w innych rejonach świata. Możliwe są punkty zapalne w okolicach Afganistanu, gdzie wybuchnąć może wojna domowa z Talibami, Bangladeszu, Macedonii Północnej, Japonii oraz przede wszystkim Tajwanu. Gdyby ktoś pytał dlaczego właśnie teraz powstał pomysł wzywania dorosłych Polaków na ćwiczenia wojskowe, to właśnie po to, gdyż polska armia będzie w przyszłości wykorzystana częściowo do działań militarnych zbierznych razem z działaniami USA, które właśnie głównie na Bliskim Wschodzie mogą doprowadzić do siłowego starcia z Chinami w celu ochony swoich interesów gospodarczych.
Polskę tym razem III wojna światowa raczej ominie, ale w okolicach 2024-2025 możemy się mierzyć z dużym napływem uchodźców, co jednak w dalszej perspektywie czasu wyjdzie nam o dziwo na dobre. Jeśli chodzi o sam konflikt, to on również nie będzie trwał długo, choć jego kumulacja może być dosyć gwałtowna. Świat jednak wyrósł już jednak z takich wojen jak ta z lat 1939-1945, więc to wszystko będzie wyglądało zupełnie inaczej niż wszyscy sobie wyobrażają. Polska - geograficznie pozostanie na mapach, będzie widniała, ale to tylko pozór, bo w praktyce zacznie się to przekształcać w coś zupełnie innego na przestrzeni najbliższych lat. Będziemy stawiani przed faktem dokonanym. W wielu regionach niestety to zacznie się z sukcesem realizować, często na początku nie zauważone, gdyż wypierane, jak i inne rzeczy.
Komentarze
Prześlij komentarz