Niemcy w kryzysie

Po raz drugi z rzędu reprezentacja Niemiec odpadła w rozgrywce grupowej i nie zagra nawet w fazoe pucharowej mistrzostw świata. 

Dla wielu kibiców i obserwatorów odpadnięcie reprezentacji Niemiec to spora niespodzianka, ale nie dla mnie. Po odejściu lub zakończeniu kariery przez takich graczy jak Lukas Podolski, Mesut Ozil i Miroslav Klose kadra naszych zachodnich sąsiadów mocno pikuje w dół, co widać po ostatnich wynikach. Nie pomógł też kreowany przez niemieckie media na bożyszcze selekcjoner Hans Flick. Jak się okazało prowadzenie gwiazdorskiego Bayernu Monachium i piłka klubowa to jednak nie to samo, co prowadzenie reprezentacji i walka o najwyższe cele co kilka lat. 

W kontekście reprezentacji Niemiec mówimy oczywiście w kontekście reprezentacji, gdyż Bundesliga to wciąż jednak czołowa liga na Starym Kontynencie oraz na świecie, która wszak wypromowała takich graczy jak nasz Robert Lewandowski i Erling Haland. Niemcy mają jednak problem, gdyż od ponad dziesięciu lat w rozgrywkach dominuje Bayern Monachium, co przekłada się też na wyniki reprezentacji, gdyż inne kluby nie potrafią przez rywalizację z FC Hollywood jak nazywa się czasami Bayern, doprowadzać świeżej krwi do kadry. Wszystkie talenty od razu skupuje klub z Bawarii. 

Po prostu teraz w Niemczech natrafili chyba na najmniej utalentowane pokolenie w swoich dziejach i muszą to jakoś przetrwać. Przecież to samo przytrafiło się nie tylko im, ale na przykład Włochom, których w ogóle nie ma tym Mundialu!. Każdy kraj musi w swoim czasie przejść przez słabszy okres i zdarza on się najlepszym. Takiego czegoś doświadczyła na przykład również Brazylia, która ostatnio nie jest wymieniania w gronie faworytów do złotego medalu, a przecież to kraj, który wygrał najwięcej Mundiali w ich historii. 

Podejrzewam, że podobny kryzys czeka również reprezentację Polski. Zwłaszcza jak za kilka lat karierę skończy Robert Lewandowski, to dopiero będziemy obgryzać palce, gdyż taki napastnik tej klasy nie pojawi się u nas szybko. A umówmy się, że bez Roberta nasza kadra traci nawet 60-70% swojej wartości. Dlatego też nie zdziwmy się jeśli za kilka lat naszym sukcesem będzie samo zakwalifikowanie się na jakiś turniej, co widzimy na przykład w przypadku Norwegów, którzy mają wspomnianego Erlinga Haalanda, ale on sam za wiele swoim kolegom pomóc nie może. 

Myślę jednak, że za cztery lata lub więcej nasi zachodni sąsiedzi doczekają się jednak ponownie złotego pokolenia swoich zawodników, którzy będą na świecie walczyć o najwyższe trofea. To normalna kolej rzeczy i praktycznie zawsze po większym kryzysie przychodzi lepszy czas.  


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026