Atak zimy potrwa dłużej
Zgodnie z moimi wcześniejszymi prognozami na początku grudnia mamy kolejny atak zimy z opadami śniegu, choć niektóre portale piszą, że potrwa on dosyć krótko.
Jeszcze w listopadzie pisałem, że w okolicach 3-5 grudnia spodziewam się w naszym kraju kolejnego, krótkiego ataku zimy. I tak też rzeczywiście się stało. W niektórych regionach Polski centralnej i północnej spadło nawet pięć centymetrów śniegu, a niżowy front z opadami przesuwa się dalej na północy-wschód. Na dodatek w nocy i w niedzielę czeka nas nocami nawet dosyć spory mróz w nocy i nad ranem, co na drogach spowoduje trudne warunki jazdy, a piesi będą musieli uważać na swoje bezpieczeństwo na chodnikach.
Niektóre portale pogodowe już teraz głoszą, że atak zimy potrwa krótko, a za parę dni czeka nas większe ocieplenie. Moim zdaniem tak się nie stanie, a atak zimy potrwa co najmniej tydzień. Tym bardziej, że na początku grudnia bardzo mocno w dół powędrowała oscylacja północnoatlantycka, co może spowodować napływ jeszcze chłodniejszych mas powietrza oraz sporych opadów śniegu i śniegu z deszczem. Także prognozy oficjalnych temperatur radziłbym traktować z przymrożeniem oka, bo przy ujemnym NAO i AO mogą się zmieniać z dnia na dzień, a prognozowanie aury wówczas tradycyjnymi metodami staje się dosyć trudne.
Dlatego wolę na pogodę używać ezoteryki, a głównie astrologii i tarota. A tutaj wróżby mówią wprost, że ten atak zimy jak pisałem wcześniej potrwa dłużej. Niektóre portale piszą również, że powinniśmy się spodziewać ataków mrozów i śniegu tuż przed świętami lub w okolicach trzeciej dekady. Według mnie nic takiego nie nastąpi. W drugiej dekadzie grudnia spodziewajmy się raczej delikatnej odwilży, a przed świętami i Nowym Rokiem...gwałtownego ocieplenia, więc raczej mrozów nie powinniśmy wówczas się obawiać. Tym razem na święta raczej będzie można pojeździć na rowerze albo na rolkach niż ulepić bałwana a z dziećmi.
Tak też będzie wyglądać cała zima, o czym pisałem już wielokrotnie. Spływy powietrza arktycznego z dalekiej północy oczywiście będą, ale one potrwają dosyć krótko. Najdłuższy taki atak będzie w drugiej dekadzie stycznia i lutego, ale też nie będzie większy niż 8-10 dni. Poza tym aura będzie przypominać raczej późną jesień niż zimę. Pogoda więc będzie podobna do okresu letniego, gdzie też upałów nie było zbyt dużo, a jeśli przychodziło to zaledwie na kilka dni. Więc jak widać zimą będziemy mieli odbicie tamtych warunków, tylko w zupełnie innej scenerii, bardziej chłodnej.
Jedyne co martwi, to brak jakichkolwiek większych opadów deszczu lub śniegu. Tym bardziej, że według moich prognoz styczeń i luty mają być również dosyć suche, więc sytuacja hydrologiczna na wiosnę może być dosyć trudna. Zwłaszcza jeśli nałoży się na to spodziewany atak i skażenie z elektrowni atomowej w Zaporożu na przełomie 2022/23 o którym też piszę od dawna.
Komentarze
Prześlij komentarz