Zmienna końcówka listopada

Za kilka dni będziemy mieli pierwszy poważniejszy atak zimy, ale według moich prognoz potrwa on tylko przez chwilę, po czym przejdziemy w przedzimie.

Prognozy są już niemal pewne. Za cztery dni do Polski zawita pierwszy w tym sezonie pory chłodnej. Temperatura w dzień w niektórych regionach Polski ma spaść w okolice zera, a w nocy może pojawić się przymrozek nawet do minus pięciu stopni, zwłaszcza na północy i na wschodzie kraju. Możliwe są także opady mieszane deszczu, śniegu z deszczem i również samego śniegu. Ten atak zimy nie będzie jednak zbyt długi, bo potrwa według mnie około czterech dni. 

Co ciekawe, listopad jak na razie w Polsce wychodzi jako miesiąc ciepły i suchy, bo opadów faktycznie nie ma wiele, a temperatura często oscyluje w granicach 10-15 stopni, a więc wartościach znacznie większych niż norma wieloletnia. Na pewno jednak chłodniejsza druga połowa miesiąca znacznie obniży średnią dla listopada, ale ostatecznie i tak przedostatni okres w 2022 roku na pewno zapisze się znacznie cieplej od normy. Co najgorsze nie widać również, żeby miała się zacząć poprawiać sytuacja z opadami, co tylko pogłębi trwającą suszę. 

Tymczasem pewnie wielu interesuje jaka będzie pogoda po tym krótkim ochłodzeniu. Według moich prognoz w przyszłym tygodniu czeka nas większe ocieplenie, ale raczej w granicach już 5-10 stopni nuż powyżej 10 stopni, jak było przez większą część listopada. Może też czasami przelotnie popadać, ale raczej tych opadów za wiele nie będzie. Także powoli będziemy wkraczać w okres przedzimia, która charakteryzuje się właśnie temperaturami w okolicach 0-5 stopni w dzień oraz szczelnie zasnutym niebem przez tak zwany wiszący stratus.

Taka mniej więcej aura powinna utrzymać się do początku grudnia. Później w okolicach 2-3 grudnia spodziewam się jeszcze poważniejszego ataku zimy niż ten listopadowy, ale on również nie będzie jakiś długi, bo około tygodnia. Druga i trzecia dekada grudnia powinny nam upłynąć pod znakiem już bardziej odwilżowej pogody, również w okolicach Świąt, gdzie raczej nie mamy co liczyć na tak biały i mroźny okres jak w poprzednim roku. Większy atak zimy prawdopodobnie będzie dopiero po Nowym Roku, bardziej gdzieś na przełomie stycznia i lutego, co będzie apogeum zimy 2022/23. 

Na razie więc fani białej pory roku muszą uzbroić się w cierpliwość, bo w grudniu zbyt dużo zimowych krajobrazów jak rok temu poza pierwszą dekadą raczej nie będzie. Mimo to powinniśmy trzymać kciuki za ciepło zwłaszcza ze względu na obecny kryzys energetyczny.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.