Za tydzień pierwsze podrygi zimy
Wygląda na to, że moje prognozy się sprawdzą i za nieco ponad tydzień będziemy mieli pierwszy atak zimy na obszarach nizinnych.
Od dłuższego czasu pisałem o możliwości wystąpienia pierwszego incydentu zimowego w naszym kraju w okolicach trzeciej dekady grudnia. Wcześniej zapowiadałem, że w pierwszej części listopada nie ma raczej co oczekiwać jakiegoś silniejszego podmuchu zimy, a wręcz przeciwnie. W okolicach Święta Niepodległości być może zawitają do nas jeszcze cieplejsze dni ze słońcem i temperaturami w okolicach 10-15 stopni z całkiem dobrą pogodą i tak też się stało.
Tymczasem ostatnio mieliśmy pełnię w dniu 8 listopada, a jak wiemy dobrze pogoda zawsze zaczyna się zmieniać po pełni, dlatego nie powinni nikogo dziwić, że powoli widać zmiany. Wszak jesteśmy już w ostatnim miesiącu meteorologicznej jesieni (w meteorologii jesień obejmuje wrzesień, październik i listopad), więc tym bardziej pierwszy atak zimy w trzeciej dekadzie listopada nie powinien nikogo dziwić. Zwłaszcza, że 10-15 listopada rozpoczynamy zazwyczaj również okres tak zwanego przedzimia, gdzie temperatura oscyluje w okolicy 0-5 stopni przy opadach mieszanych.
Skąd taka zmiana pogody? Oscylacja NAO czyli aktywności Oceanu Atlantyckiego ma w okolicach połowy miesiąca spaść na wartości neutralne, a więc tym bardziej atak zimy i spływ powietrza arktycznego jest możliwy, gdyż nie będą go blokować układy niżowe powstające na oceanie. Dodatkowo w dół ma iść również indeks oscylacji arktycznej, a więc niżu islandzkiego, którego aktywność także ma bardzo duży wpływ na pogodę na Starym Kontynencie.
Niektóre modele pokazują nawet utworzenie się niewielkiej pokrywy śnieżnej na nizinach i wyżynach w okolicach 2/3 dekady listopada. Moim zdaniem te opady śniegu przyjdą w okolicach piątku 18 listopada i to załamanie aury potrwa około czterech dni. Potem co ciekawe zamiast ocieplenia, możemy mieć opady i na chwilę zrobi się cieplej, ale po nich w okolicach 25 listopada może przyjść jest bardziej gwałtowne ochłodzenie, które być może przeciągnie się z przerwami nawet na pierwszą dekadę grudnia. Atak zimy będzie więc solidny.
Ale jak już wspominałem w innych wpisach nie będzie to zapowiedź prawdziwej zimy, a tylko krótki incydent. Do końca roku potem mrozów nie widać, a druga i trzecia dekada grudnia powinna upłynąć w tonie opadów deszczu oraz okresami aury suchej, co w związku z trwającym kryzysem energetycznym jest dobrą wiadomością.
Komentarze
Prześlij komentarz