Lech na wiosnę zagra w Europie

Po sześciu latach przerwy będziemy mieli wreszcie polską drużynę w fazie europejskich pucharów. Tym razem będzie to Lech Poznań.

Ostatnią naszą drużyną, która zagrała wiosną w Europie była w sezonie 2016/17 Legia Warszawa, która wówczas dość niespodziewanie weszła do Ligi Europy z trzeciej miejsca w swojej grupie Ligi Mistrzów. I powiedzmy sobie szczerze dosyć trudnej grupy, bo były tam przecież jeszcze Real Madryt, Sporting Lizbona oraz Borussia Dortmund. Zadanie wtedy było jak widać jeszcze trudniejsze niż teraz, ale jednak się udało. 

Tym razem skala trudności była znacznie mniejsza, bo poza Villarealem większość rywali pochodziła z lig mniej więcej na podobnym poziomie jak nasza Ekstraklasa. Hapoel Beer Szewa jak i Austria Wiedeń nie są jakimiś tuzami w Europie, choć polskie drużyny przecież w poprzednich latach miały nawet problem, aby w ogóle nawet zakwalifikować się do fazy grupowej w europejskich pucharach, a odpadaliśmy nawet z drużynami z Łotwy, Walii czy Mołdawii, a więc lig notowanych jeszcze niżej niż nasza. 

No, ale jednak Lechowi udało się wyjść z grupy i w nagrodę na wiosnę również zagra w Europie. W 1/16 Ligi Konferencji może jednak trafić na bardzo silnych rywali. A mogą być to - FK Bodø/Glimt (Norwegia). AEK Larnaka (Cypr), Łudogorec Razgrad (Bułgaria), SC Braga (Portugalia), Sheriff Tiraspol (Mołdawia), SS Lazio (Włochy), Qarabağ Ağdam (Azerbejdżan) czy Trabzonspor Kulübü (Turcja). Każdy dwumecz z tymi rywalami będzie bardzo ciężki i awans do 1/8 Ligi Konferencji będzie na pewno dużą niespodzianką. 

Chociaż nie jestem kibicem Lecha i nigdy nie byłem, to zawsze mnie cieszą sukcesy polskich drużyn w europejskich rozgrywkach, gdyż wtedy zdobywamy potrzebne punkty do rankingu UEFA, a trzeba przyznać, że w ostatnich latach zanotowaliśmy w nim spory zjazd, głównie przez fatalne występy Legii Warszawa, która nie potrafiła przejść nawet rund kwalifikacyjnych. Gdyby nie to, to być może bylibyśmy przynajmniej w pierwszej dwudziestce najlepszych lig w Europie, a więc w zasadzie powrót dos tanu sprzed 2010 roku. 

Dlatego tym bardziej szkoda, że do LE nie udało się zakwalifikować chociażby Rakowowi Częstochowa, bo w eliminacjach podopieczni Marka Papszuna wstydu nie przynieśli, a z taką grą w rozgrywkach grupowych z pewnością chłopcem do bicia raczej by nie byli.   

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.