Lewy z deszczu pod rynnę. La Liga upada
Robert Lewandowski chciał w Hiszpanii osiągać nowe sukcesy, ale jak na razie przeprowadzka do Katalonii wychodzi mu bokiem.
W grupie śmierci Ligi Mistrzów Barcelona miała powalczyć o awans do 1/8 z Interem Mediolan i Bayernem Monachium. Teoretycznie wydawało się, że podopieczni Xaviego są w stanie powalczyć o chociażby drugie miejsce. Tak się jednak nie stało, a na jedną kolejkę przed końcem Barca ma na koncie tylko jedno zwycięstwo nad outsaiderem z Pilzma i wymęczony remis z Interem u siebie na Camp Nou, gdzie dwie bramki strzelił Lewy.
Nie jestem kibicem Barcy, wręcz przeciwnie, ale nawet ich przeciwnik zauważy, że jak na razie Barca ma chyba tylko dwóch zawodników na światowym poziomie. Są to wspomniany Robert Lewandowski i bramkarz Marc Andre ter-Stegen. Reszta graczy to co najwyżej przeciętniacy, no może jeszcze trochę ponad poziom wybijają się Frankie De Jong i Pedri. Reszta zawodników jest totalnie do wymiany na czele ze starzejącym się Sergio Busqetsem.
Słabość Barcelony pokazuje też jak mocno w ostatnich latach obniżył się poziom La Liga, jeszcze kilka lat temu najlepszej ligi świata. Po odejściu gwiazd jak Leo Messi i Cristiano Ronaldo liga hiszpańska znacznie podupadła, a prezesom wielkich klubów nie udało się ściągnąć ani Kyliana Mbappe ani Erlinga Haalanda. Pierwszy nadal strzela bramki dla Paris Saint-Germain a drugi bryluje w Premier Leagiue. Nowych gwiazd w Hiszpanii jakoś nie widać poza Lewym. Odpadnięcie Atletico Madryt i Sevilli pokazuje obecną słabość ligi.
Co prawda w ostatnim sezonie Ligę Mistrzów wygrał Real Madryt, ale jego sukces mocno przyćmił jednak poważny spadek poziomu sprotowego prezentowanego przez resztę drużyn w lidze. Tym bardziej widać to po tym, ze 34-letni Lewandowski bryluje w nowej lidze, a przecież w tym wieku rzadko już piłkarze potrafią utrzymać tak stabilną formę, chociaż oczywiście są od czasu do czasu pewne wyjątki jak chociażby właśnie Lewy czy Karim Benzema.
Reasumując, Lewandowski przeprowadzając się do Hiszpanii trafił z deszczu pod przysłowiową rynnę i poza tytułem króla strzelców długo będzie musiał czekać na takie tytułu jakie osiągał z Bayernem Monachium.
Komentarze
Prześlij komentarz