Zmarzlik po raz trzeci
Stało się. Bartosz Zmarzlik po raz trzeci w historii wywalczył tytuł IMŚ. Tym razem zdążył to uczynić jeszcze przed ostatnim finałowym turniejem w Toruniu.
Przed sobotnim turniejem w szwedzkiej Malilii, żeby Zmarzlik został IMŚ musiała się wydarzyć jedna rzecz. Bartosz Zmarzlik musiał zakończyć zawody przed swoim najgroźniejszym przeciwnikiem, czyli Leonem Madsenem. Reprezentant Polski miał z Malilli dobre wspomniania. Przecieź w 2021 roku również wygrał zawody na tym samym torze, ale wówczas IMŚ został Artiom Łaguta, który sukces przypieczętował na Motoarenie.
Tym razem nie będziemy musieli tyle czekać. W pierwszym półfinale wielki pech spotkał właśnie Leona Madsena, który nie dość, że przegrał start z trudnego trzeciego pola, to na dodatek na drugim okrążeniu zanotował defekt i już było wiadomo, że nawet w przypadku braku awansu Bartosza Zmarzlika do finału to i tak Polak mógł w sobotę świętować zdobycie tytuły IMŚ. Wychowanek Stali Gorzów stanął jednak na wysokości zadania. Nie tylko awansował do finału, ale wygrał cały turniej, czym udowodnił swoją wyższość nad rywalami w tym sezonie.
Sobotni turniej był udany dla Polaków. Poza Bartoszem Zmarzlikiem wreszcie bardzo dobry występ w Grand Prix zanotował Maciej Janowski. Polak wjechał po dobrej jeździe w fazie zasadniczej do finału, a tam po przespanym starcie minął na trasie Taia Woffindena, dzięki czemu znalazł się na podium i znacznie przybliżył się do pozostania w cyklu, w którym przecież utrzymanie zapewni sobie tylko czołowa szóstka, a reszta będzie musiała liczyć na przyznanie dzikich kart.
A do brązowego medalu mocno zbliżył się Patryk Dudek. Polak wykorzystał bardzo słaby występ w sobotę swojego głównego konkurenta Daniela Bewleya, który zajął dopiero piętnastą lokatę. A Dudek wjechał do półfinału, dzięki czemu zwiększył swoją przewagę nad Anglikiem aż o cztery punkty. Przed październikowym turniejem w Toruniu walka będzie się głównie toczyła o brąz. Dudek tym ma większe szanse, gdyż jeździ na co dzień w barwach Apatora Toruń, więc z tej racji doskonale zna miejscowy tor i to może mu tylko pomóc.
Walka w cyklu będzie jeszcze toczyła się o utrzymanie. A tutaj właśnie liczy się aż czterech zawodników, w tym wspomniany Maciej Janowski, który mimo dobrej postawy wypadł z pierwszej szóstki. Ma tyle samo punktów co Fredrik Lindgren.
Komentarze
Prześlij komentarz