Wielki dzień i awans dla Wilków Krosno

Wielki dzień i awans dla Wilków Krosno. Po raz pierwszy w historii żużlowcy z tego miasta w przyszłym roku pojadą w Ekstralidze.

Jeszcze długo nie umilkną echa po finałowym meczu I ligi w Zielonej Górze. Żużlowcy Falubazu według słów miejscowych działaczy i kibiców mieli roznieść w sobotę rywali z Krosna. Dziesięciopunktowa przewaga miała być już odrobiona po czterech bądź ośmiu biegach, a końcówka spotkania to już miał być popis miejscowych. Krośnianie też nie przyjechali do rywali oddać im awans bez walki, dlatego aż do ostatniej gonitwy trwała walka o awans. 

Wcześniej jednak mieliśmy kilka kontrowersji sędziowskich. Już w ósmym biegu taśmy dotknął Max Fricke, choć sędzia długo się zastanawiał czy winny nie był Tobiasz Musielak. W powtórce na tor upadł Borowiak, a z powtórki biegu wykluczony...Musielak. Po tej gonitwie gospodarze prowadzili już 28:20 i wydawało się, że końcówka pojedynku należeć będzie do Falubazu. Nic z tych rzeczy, bo goście bardzo umiejętnie stosowali rezerwy taktyczne. 

Kolejną kontrowersję mieliśmy w czternastym biegu. W nim mocno na torze szczepili się motocyklami Mateusz Szczepaniak i Max Fricke. Szczepaniak wrócił do parku maszyn o własnych siłach, natomiast Australijczyk cały czas leżał na torze, a potem okazało się, że nie jest już zdolny do dalszej jazdy. Miejscowi fani domagali się wykluczenia Szczepaniaka, gdyż ich zdaniem to on spowodował całą kolizję. Jednak w powtórce Wilki zwyciężyli 4:2 i o wszystkim miał zadecydować wyścig piętnasty. 

W ostatnim wyścigu wygrał co prawda kończący dzisiaj karierę Piotr Protasiewicz, ale tuż za nim przyjechali świetnie jeżdżący w sobotę Andrzej Lebiediew i Vacłav Milik, a Rohan Tungate nie był w stanie minąć pary rywali. Przy wyniku 49:41 do Speedway Ekstraligi awansowali krośnianie, którzy uczynili to po raz pierwszy w historii!. Natomiast Falubaz został ukarany za butę i pogardę wobec swoich przeciwników, którzy nie zamierzali położyć się przed swoim rywalem.

Po meczu grzmią oczywiście działacze i zawodnicy Falubazu. - Chciałem i marzyłem o tym, żeby to było zakończenie z happy endem. Brakło jednak minimalnie. Sędziowanie jest jednak poniżej krytyki, jeśli chodzi o to, co dzisiaj działo się na wieżyczce sędziowskiej. To, co odstawiał sędzia, jest żenujące - mówił Protasiewicz. Ten ostatni pozostanie przy żużlu. Będzie w Falubazie pełnił rolę dyrektora sportowego. W przyszłym sezonie Falubaz jednak znowu pojedzie w I lidze i prawdopodobnie pozostanie na zapleczu Ekstraligi na dłużej. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026