Nie było niespodzianki
Nie było niespodzianki w półfinale Eurobasketu. Francuzi dali lekcję koszykówki naszej reprezentacji i zasłużenie zagrają w finale.
To miało wyglądać zupełnie inaczej. Polacy niesieni falą zwycięstwa po sensacyjnej wygranej nad Słowenią mieli w piątek przynajmniej stoczyć równorzędną walkę z wyżej notowanymi Francuzami. Tak się jednak niestety nie stało z paru przyczyn. Postaram się mniej więcej w tym tekście wskazać, gdzie leżały przyczyny naszej wysokiej porażki z Francuzami, którzy udzielili nam w piątek srogiej lekcji koszykówki na wysokim poziomie.
Przede wszystkim kiepski początek Polacy wyszli na parkiet bardzo stremowani, co było widać w ich poczynaniach. Grali nerwowo, bardzo nieskutecznie i chaotycznie. Francuzi z Rudy Gobertem w składzie bardzo mocno obstawili swój kosz swoimi wysokimi zawodnikami, a nasi słabsi fizycznie gracze nie mogli nic poradzić na o wiele lepiej zbudowanych rywali. Pozostały więc rzuty z dystansu, a te w piątek naszym graczom kompletnie nie wychodziły.
Co więcej, przez większą część pierwszej kwarty nasi nasi zawodnicy nie mogli przekroczyć bariery dziewięciu punktów, a przełamać impas udało się dopiero wtedy, kiedy rywale odjechali już na ponad dwanaście punktów przewagi. To zadecydowało o całym spotkaniu. Potem Polacy nie byli już w stanie odrobić tych strat, bo trójkolorowi nadal grali swoją koszykówkę. Czyli bardzo twardo w obronie, dzięki czemu wyprowadzali szybkie kontry, po których zdobywali łatwe punkty.
Poza tym Francuzi mieli jeszcze jedną przewagę. Większość ich graczy gra lub grało w NBA i są tam czołowymi graczami, a nie zawodnikami drugiego czy trzeciego rzutu. Guerschon Yabusele ma za soba przeszłość w Boston Celtics, Rudy Gobert był czołową postacią Utah Jazz a teraz Minnsoty, Evan Fournier gra z powodzeniem w nowojorskich Knicks, a Moustapha Fall to jeden z najwyższych zawodników na świecie. A u nas brakowało chociażby Jeremego Sochania, który zamierza się skupić na razie na grze w San Antonio Spurs.
W finale nie zagramy, ale najważniejszy mecz od lat czeka nas w niedzielę. Tam zagramy o brązowy medal i być może będzie to najważniejsy dzień dla rozwoju polskiego basketu od ponad 40 lat.
Komentarze
Prześlij komentarz