Dryła sra we własne gniazdo
Zazwyczaj nie sra się we własne gniazdo. Dziennikarz Tomasz Dryła myśli jednak inaczej i zjechał swoich kolegów po fachu.
Cała burza wyszła po zakończeniu ligowej kolejki w Ekstralidze żużla. Dziennikarz Tomasz Dryła z Canal+Sport powiedział w studio - Doniesienia transferowe zniszczyły mu "radość z tego sportu". - To jest kwestia przekazywania pewnych informacji. Nie wiem, czy to są clickbaity, czy zarzucanie internetu doniesieniami. To psuje dużo rzeczy - stwierdził Dryła.
Sprawa się ma oczywiście do tego co działo się pod koniec lipca. Wówczas dziennikarze niektórych mediów niemal codziennie donosili o podpisaniu kontraktów przez zawodników w niektórych klubach żużlowej Ekstraligi. I tak dzięki temu kibice dowiedzieli się, że na przykład Bartosz Zmarzlik wybrał ofertę Motoru Lublin, a Mikkel Michelsen i Maksym Drabik przeniosą się do Włókniarza Częstochowa. Ponadto Piotr Pawlicki ma wybrać Spartę Wrocław lub GKM Grudziądz, podobnie jak Max Fricke z Falubazu Zielona Góra.
Zazwyczaj w ostatnich sezonach było tak, że kibice o transferach dowiadywali się z reguły pod koniec września lub na początku października, ewentualnie najszybciej zaraz po ostatnim meczu finałowym w krajowej elicie lub na jej zapleczu. Teraz było zdecydowanie inaczej. Na przykład SportoweFakty podawały codziennie, kto gdzie i za ile negocjuje i gdzie podpisał kontrakt. Niektórym mogło się to nie podobać, ale taka jest właściwie rola dziennikarza, żeby informować kibiców o tym co się dzieje.
Pan Tomasz Dryła oczywiście może mieć swoje zdanie na ten temat. Natomiast według mnie Dryła trochę obrósł w piórka i mocno boi się, że znajdzie się za jakiś czas dziennikarz, który po prostu okaże się lepszy od niego i być może nawet go zastąpi w Canal+Sport. Od kilku lat na jednym stanowisku, więc ego mocno podniosło się do góry, chyba aż trochę za mocno. Zazwyczaj nie sra się we własne gniazdo, a pan Dryła to zrobił. Jak widać było po komentarzach adwersarzy nie tylko ja mam podobne zdanie.
Światek żużlowy jest bardzo mały, a po ostatnich błędach sędziowskich i aferach w sporcie żużlowym nie powinno być takich zachowań, zwłaszcza do kolegów po fachu.
Komentarze
Prześlij komentarz