Kolejna kompromitacja polskiej piłki

Lechia Gdańsk i Pogoń Szczecin skompromitowały się w rozgrywkach pucharowych, odpadając już w drugiej eliminacji Ligi Konferencji. 

Trzeba jednak przyznać, że nasi pucharowicze mieli dosyć wymagających rywali. Wszak Lechia grała z Rapidem Wiedeń a Pogoń Szczecin rywalizowała z silnym Broendby Kopenhaga. Co prawda nie są to drużyny z czołowych lig Europy, ale już dosyć solidnych, skąd sporo zawodników trafia do solidnych klubów z czołówki TOP5 lig na starym kontynencie. Jak widać nasze drużyny trafiły w losowaniu chyba najgorzej jak mogły. 

Jednak to nie powinno być żadne usprawiedliwienie dla polskich zespołów. Wszak awans do fazy grupowej LKE zapewniły sobie nawet już drużyny z takich krajów jak Grecja, Czechy, Serbia, Portugalia, Holandia, Turcja, Austria, Belgia, Dania, a do tego Malta, Cypr, Izrael, Litwa, Słowacja, Irlandia, Bułgaria, Węgry oraz Szwecja. Aż czterech posiadają Norwegia, Szwajcaria i Rumunia. Polska ma więcej reprezentantów jedynie od Liechtensteinu, Słowenii, Irlandii Północnej, Luksemburga, Francji, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowiny, Kosowa oraz Estonii. 

Niestety, trzeba jednak przyznać, że nasza liga znajduje się w ogonie lig europejskich. Daleko nam do takich przeciętniaków jak Austria, Belgia, Chorwacja, Czechy, Dania czy Szwajcaria. A przecież finanse w naszej Ekstraklasie są na poziomie większym nawet niż w Czechach czy Chorwacji. Stadiony oraz oprawa telewizyjna i ilość fanów na nowoczesnych stadionach także robi wrażenie. Gdzie więc tkwi bląd naszych drużyn i klubowych działaczy?

Wszystko wychodzi przy budowanie drużyny oraz zarządzaniu klubem. W Lechii Gdańsk od dłuższego czasu nie ma nawet dyrektora sportowego, a cały czas są kłopoty właścicielskie. Lechia Gdańsk i Pogoń Szczecin przed tegorocznym sezonem nawet się porządnie nie wzmocnili, grając tym samym składem, który zakończył poprzednie rozgrywki. Trener Waldemar Fornalik, kiedyś przyznał w prywatnej rozmowie, że nie ma wpływu na to, jacy gracze trafiają latem do jego zespołu!. 

Wyobraża sobie ktoś z obserwatorów piłki nożnej za granicą, żeby szkoleniowiec nie miał wpływu na skład zespołu? A tak właśnie jest w Polsce. Nie trzeba już nawet wspominać, że trafiają do nas zawodnicy emeryci z III ligi hiszpańskiej zamiast stawiać na naszych rodzimych chłopaków z klubowych akademiii lub bliskich nam kulturowy zawodników rodem z Bałkanów czy Wschodniej Europy. Wszak nawet Ukraina, gdzie toczy się wojna ma dwóch przedstawicieli w Lidze Mistrzów. Jeden już ma pewny wystep w fazie grupowej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.