Czy Motor Lublin psuje rynek żużlowy?
Ostatnio gruchnęła wieść o tym, że najlepszy polski żużlowiec Bartosz Zmarzlik ma jesienią trafić do Motoru Lublin i zarabiać sześć milionów złotych za sezon.
Wygląda na to, że Bartosz Zmarzlik po dziesięciu latach swojej kariery wreszcie opuści rodzinne strony i przeniesie się po zakończeniu obecnego sezonu do Motoru Lublin, który od dawna miał chrapkę na byłego IMŚ. Zmarzlik ma dostać w Lublinie ponad sześć milionów złotych. Sporo kibiców psioczy na ten transfer, wszak Motor jest finansowany ze spółki skarbu państwa (kopalnia Bogdanka), więc są to nasze publiczne pieniądze.
Po zatrzymaniu prezesa Wojciecha Grzyba zanosi się na to, że Stal Gorzów czeka mała rozbiórka, a zatrzymanie gwiazd będzie sporym problemem. Co prawda Martin Vaculik zadeklarował. że zamierza zostać w Gorzowie, ale Słowak w innych klubach także mówił o chęci zostania, a później dogadywał się z innym pracodawcą za pięć dwunasta i zmieniał zespół na inny. Tak było kiedyś w Apatorze Toruń, a potem w Falubazie Zielona Góra i Unii Tarnów.
Chęć zostanie zadeklarował także Duńczyk Anders Thomsen. Nie wiadomo co z Szymonem Woźniakiem, gdyż ten podobno ma wrócić do Polonii Bydgoszcz. Saga transferowa potrwa z pewnością jeszcze bardzo długo. Oficjalnie Zmarzlik z Motorem mógłby związać się dopiero w listopadzie podczas okienka transferowego. Chyba, że jednak dogada się ze Stalą i ukróci wszelkie plotki. Pewnie codziennie będą doniesienia ile to dany klub przebił ofertę drugiego.
Czy Motor Lublin psuje rynek transferowy w żużlu? Moim zdaniem nie psuje. Tak działa obecnie świat sportu i to prawie we wszystkich dyscyplinach, gdzie są transfery. Środowisko żużlowe mocne dyskutuje o ponownym wprowadzeniu Kalkulowanej Średniej Meczowej, która już kiedyś funkcjonowała w tym sporcie i się nie sprawdziła. O wiele lepszym pomysłem byłoby wprowadzenie na wzór NBA Salary Cup. Czyli dokładnie limitu wydatków. Wtedy zbudowanie takich dream teamów jak obecnie w Stali Gorzów czy Motorze Lublin byłoby dużo trudniejsze, a niektórzy zawodnicy jak Mikkel Michelsen, Anders Thomsem, Maciej Janowski, Jack Holder czy Leon Madsen musieliby poszukać innych drużyn, co znacznie wyrównałoby poziom ligi.
Komentarze
Prześlij komentarz