Trudna przyszłość żużlowej Stali Gorzów
Nie ma ostatnio dobrej passy żużlowa Stal Gorzów. Po zatrzymaniu prezesa Marka Grzyba teraz wypłynęła sytuacja z miejskimi dotacjami.
Przypomnijmy gwoli ścisłości. Kilkanaście dni temu gruchnęła wieść o tym, że prezes żużlowej Stali został zatrzymany we wtorek przez Krajową Administrację Skarbową w Olsztynie na polecenie Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Sprawa dotyczy hurtowni faktur, czyli oszustw związanych z wyłudzaniem podatku VAT oraz działalność w porozumieniu ze zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy.
Jakby tego było mało to ostatnio w klubie doszło do kontroli w sprawie miejskiej dotacji. A konkretnie przy jej nieprawidłowym rozliczaniu. Na początku chodziło o sekcję piłki ręcznej, ale teraz śledczy badają również sekcję żużlową. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o sprawę rozliczeń w fakturach dwóch zawodników - Krzysztofa Kasprzaka i Martina Vaculika. Ponoć zawodnicy wystawiali faktury, które nie miały pokrycia w faktach.
W światku żużlowym już się mówi o tym, że to dopiero początek problemów Stali Gorzów, a klub czeka rozbiórka z najlepszych zawodników. Najlepszy obecnie zawodnik Bartosz Zmarzlik ma oferty z Motoru Lublin i Apatora Toruń. Szymona Woźniaka kusi rodzimy klub Polonia Bydgoszcz, a Anders Thomsen i Mads Hansen również nie będą narzekać na brak ofert przed otwarciem jesiennego okienka transferowego w listopadzie. Przypomnimy, że w przypadku nieprawidłowości klub będzie musiał zwrócić dotację, a chodzi o niemałe sumy.
Jaka więc przyszłość czeka Stal Gorzów? Podejrzewam, że nie najlepsza. Na razie oczywiście klub funkcjonuje normalnie, ale zazwyczaj po takich wstrząsach dochodziło do obniżenia poziomu sportowego i spadku do niższej klasy rozgrywkowej, bądź nawet rozwiązania klubu. Taka sytuacja miała miejsce w Zawiszy Bydgoszczy po konflikcie na linii Radosław Osuch - kibole oraz w Wiśle Kraków, gdzie też po rządach kiboli klub przejął Jakub Błaszczykowski, ale nie uratowało to drużyny przed spadkiem do I ligi. Zawisza w ogóle musiał rozpoczynąć grę aż od B-klasy. Dzisiaj jest w III lidze.
Oczywiście nie stanie się to teraz. Prawdopodobnie kryzys w Gorzowie poczują już w następnym sezonie lub najpóźniej za dwa-trzy lata, czego oczywiście nie życzę nikomu, ale bez poważniejszych wstrząsów i osłabień raczej się nie obejdzie.
Komentarze
Prześlij komentarz