Tomasz Lis hieną dziennikarską
Dziś będzie o dziennikarstwie. A konkretnie o Tomaszu Lisie, ale nie tylko o nim. Bo mobbing to w mediach rzecz codzienna.
Wielu młodych ludzi wręcz marzy o pracy w mediach, zwłaszcza po studiach humanistycznych. Wiąże się to oczywiście nie tylko z dobrze płatną pracą, ale również z dobrymi warunkami oraz zazwyczaj z inteligentnymi współpracownikami. Jest też oczywiście prestiż, bo w tej pracy można zapoznać się z ludźmi z pierwszych stron gazet oraz złapać cenne kontakty, które mogą przydać się w późniejszej pracy zawodowej.
Niestety jak to zwykle bywa i w tym zawodzie znajdują się różne kanalie, które chcą na plecach swoich podwładnych wspiąć się jak najwyżej. Takich przykładów są setki. By wspomnieć tylko chociażby o Kamilu Durczoku, Monice Olejnik czy Piotrze Najsztubie, który za przejechanie starszej osoby na pasach został uniewinniony. Za to oczywiście w najbliższej przyszłości weźmie się US Army, która zrobi porządek w naszym kraju nie tylko z politykami prorosyjsko-niemieckimi, ale też całą sądówką, prawnikami, dziennikarzami i wieloma innymi.
Dzisiaj wybuchła afera z Tomaszem Lisem. Dziennikarze Newseeka ujawnili w liście do mediów jak to wielki obrońca demokracji i praworządności przed Prawem i Sprawiedliwością opowiada seksistowskie dowcipy, obraża osoby homoseksualne, wyzywa osoby o poglądach lewicowych i socjologów od "komuchów" i sprowadza dwuznacze sytuacje z kobietami i to na zabraniach redakcyjnych. Nie wszystko jednak media mogły ujawnić ze względu na dobro pokrzywdzonych.
Jaką opcję polityczną popiera Tomasz Lis mnie nie dziwi. Nie można jednak odnosić tego wszystkiego do jednej partii politycznej, bo oczywiście takie sytuacje zdarzają się również nawet w środowiskach lewicowych czy anarchistycznych albo progresywnych. Na przykład u nas w Bydgoszczy miejscowy Tygodnik donosił jak to w Ratuszu dochodzi do mobbingu pracowników, a o wszystkim ma wiedzieć oczywiście prezydent miasta jakże by inaczej z.. KO. W innych urzędach bydgoskich jest podobnie.
Nie na darmo też Tomasz Lis w 2015 dostał tytuł dziennikarskiej Hieny Roku. „wielokrotne łamanie zasady etyki dziennikarskiej, w szczególności w nadanym 18 maja 2015 r. programie telewizyjnym Tomasz Lis na żywo. Podał wtedy fałszywą informację o rzekomo dokonanym przez córkę kandydata na prezydenta kompromitującym wpisie na Twitterze, co mogło wpłynąć na wynik wyborów. Nie dochował staranności wymaganej od dziennikarza
Komentarze
Prześlij komentarz