Jak Rafał Bruski ma gdzieś mieszkańców Bydgoszczy
Po raz kolejny król Farfał I postanowił zakpić z mieszkańców Bydgoszczy,. Tym razem całkowicie zignorował konsultacje w sprawie budowy nowej kładki na Wyżynach.
Jak Rafał Bruski traktuje mieszkańców Bydgoszczy, każdy widzi przy okazji strajków w MZK. Buta, arogancja i chamstwo w jego wystąpieniach jest na porządku dziennym. Tym razem wielce panujący nam sołtys miasta (ciężko go nazywać prezydentem) pokazał, gdzie ma głos mieszkańców. Otóż na ul. Wojska Polskiego na bydgoskich Wyżynach zniknie kładka, mimo że większość osób podczas konsultacji społecznych chciała budowy nowej. Bydgoscy drogowcy jednak postawili na przejście naziemne z sygnalizacja świetlną.
Co prawda decyzję podjął zarząd ZDMiP, a nie ratusz, ale to właśnie ratusz desygnuje na członków zarządu i prezesa swoich ludzi. A ci pokazali, że głos mieszkańców. Tym razem całkowicie zignorowali głos mieszkańców w sprawie budowy nowej kładki, gdyż stara jest w fatalnym stanie i grozi zawaleniem. W konsultacjach społecznych udział brało ponad dwa tysiące osób. W głosowaniu 985 osób opowiedziało się za przejściem naziemnym, natomiast 1648 osób za budową nowego obiektu. Mimo to ZDIMPK zadecydowało, że zamiast nowej kładki będzie nowe...przejście naziemne.
W Bydgoszczy aż roi się od świateł na ulicach. Praktycznie co kilkaset metrów jest sygnalizacja świetlna, co powoduje oczywiście spore korki drogowe, zwłaszcza w godzinach szczytu. Tak samo jest nawet z nowymi inwestycjami. Zamiast na przykład na rondzie Bernardyńskim i Kujawskim zbudować nową infrastrukturę z przejściami podziemnymi to oczywiście ratusz postawił na najtańszą koncepcję, czyli postawienie sygnalizacji i przejść dla pieszych. Bo tak po prostu taniej, łatwiej i szybciej.
To, że w Bydgoszczy nie warto brać udziału w konsultacjach miejskich przekonała chyba jeszcze sprawa nowej siatki połączeń MZK, a konkretnie skrócenie trasy autobusu 71 z Osowej Góry na Kapuściska. Ja sam co prawda komunikacją miejską jeszcze bardzo rzadko. ale tą linią jeździło naprawdę wiele osób do pracy z obu osiedli, a nawet centrum. Teraz mogą co najwyżej przesiąść się na rondzie bernardyńskim na tramwaj, co oczywiście mocno utrudnia życie, gdyż po prostu trzeba odczekać te kilka minut na tramwaj.
I w Bydgoszczy jest tylko jeden winny tej sytuacji. RAFAŁ BRUSKI. Nie jego zastępcy, nie drogowcy, nie szefowie ZDIMPK, nie radni, nie wiceprezydent. To Bruski wybiera kierowników na szefów spółek miejskich i basta.
Komentarze
Prześlij komentarz