Mroźniejsze zimy mogą zmienić narrację klimatyczną po 2030 roku

Według moich prognoz mroźniejsze zimy mogą zmienić narrację klimatyczną po 2030 w porównaniu do tego, co mamy obecnie. 

Powoli kończymy tegoroczne lato, które było troszeczkę lepsze niż poprzednie. Troszeczkę, bo powiedzmy sobie szczerze, poza południowymi regionami Polski większa część czerwca i lipca była po prostu chłodna, deszczowa i pochmurna. Na Pomorzu i Kujawach bez deszczu mieliśmy może nieco ponad dwa tygodnie, a tak praktycznie padało w dzień w dzień. To sprawdza się z tym, co pisałem kiedyś w prognozach, że czasy upalnych letnich miesięcy odchodzą do przeszłości, a okresy letnie staną się bardziej chłodne i wilgotne. 

Nie tylko to lato jest takie sobie. Przecież pamiętamy minioną wiosnę, która również przyniosła nam sporo zimnych chwil. Nawet nie ma co wspominać o zimie, która była chyba najostrzejsza od ponad 20 lat. Oczywiście wśród klimatystów już na forach internetowych rozpoczyna się deprecjonowanie ostatniej zimy, że to w sumie nie była ostra zima, tylko normalna w porównaniu do tego, co było kiedyś i w sumie poza północnymi regionami kraju, nic w sumie się nie działo. No, bo pewnie dla nich dwa miesiące chłodów, to nic takiego. 

Już poprzedni rok w Polsce pokazał, że z klimatem dzieje się coś nie tak, bo przecież pamiętamy, jakie było lato rok temu. Co ciekawe w tym roku prawdopodobnie łącznie z sierpniem będziemy mieli już pięć miesięcy w okolicach normy lub poniżej, a gdyby nie bardzo ciepła końcówka czerwca, to nawet sześć. Na blogu wrocławskich cyborgów o tym się jednak nie poczyta. To naprawdę wygląda już niepokojąco, ale przecież to wtedy jest pogoda, a nie klimat. W końcu tak naprawdę odczuwalna ciepła poru roku ostatnia to było wiosna i lato 2024 i to głownie na południu Polski. 

Według moich ostatnich prognoz koło 2030 może dojść nawet wśród klimatologów i meteorologów do pewnych zmian w panującej obecnej narracji. Wszystko przez coraz mroźniejsze i chłodniejsze zimy, które mogą nawiedzać nasz kraj oraz Europę wschodnią i nawet częściowo zachodnią. Nie zostanie od razu odwołane Globalne Ocieplenie, ale pewne założenia meteorologiczne mogą trafić do kosza. Zwłaszcza w kontekście zimy, które po 2030 mogą zrobić się na północnej półkuli jeszcze...ostrzejsze. Być może naukowcy zaczną brać pod uwagę inne możliwości. 

To wygląda ciekawie, bowiem dotychczas mamy narrację, że planeta tylko się ociepla, a nikt nie bierze pod uwagę powrotu Małej Epoki Lodowej, która przecież w średniowieczu przyszła pod ówczesnym Optimum Klimatycznym. Według astrologicznych prognoz teraz może być podobnie, a każdy kto obserwuje pogodę w naszym kraju widzi, że od 2020 roku zrobiło się coś z nią nie tak. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.

Dlaczego jest tak zimno - czy obserwujemy kres Globalnego Ocieplenia?

Prognoza sezonowa: Dynamiczne lato, spokojna jesień i zmienna zima