Co nas czeka zimą? Będzie kilka fal srogich mrozów, a styczeń najmroźniejszy

Powoli zbliżamy się do meteorologicznej jesieni, którą rozpoczynamy już za niespełna tydzień. Na nią prognozę już przedstawiałem. A potem czeka nas zima, która będzie trochę inna niż ostatnia. 

Powoli kończymy meteorologiczne lato, które powiedzmy sobie szczerze, poza dwoma falami upałów pod koniec czerwca i na początku sierpnia poza południem Polski niczym szczególnym się nie wyróżniło. Sporo padało, zwłaszcza już tradycyjnie w rejonach Polski północnej, a w sierpniu w ciągu jednego tygodnia mieliśmy aż dwa niże genueńskie, które jednak na szczęście z powodu suszy nie spowodowały u nas powodzi. Jednak ostatecznie lato zapamiętamy co najwyżej dosyć przeciętne, ale nie aż tak słabe jak w 2025 roku.

Na nadchodzącą jesień prognozuję typową porę roku dla naszej szerokości geograficznej. We wrześniu, zwłaszcza w drugiej połowie powinniśmy już zdecydowanie poczuć nadchodzącą jesień, zwłaszcza nocami, kiedy temperatury spadną poniżej 5 stopni. Dużo lepiej niż w zeszłym roku zapowiada się październik, który powinien przynieść ostatnią większą falę ciepłej pogody zwaną Babim Latem. Prawdopodobnie stanie się to w połowie miesiąca. Jeszcze w pierwszej dekadzie listopada możemy mieć pojedyncze ładniejsze dni. 

Jednak właśnie w listopadzie możemy doświadczyć pierwszego większego ataki zimowej aury. Nie jest wykluczone. że stanie się to już w połowie miesiąca. Potem wróci jeszcze jesień, ale już w chłodniejszym wydaniu. Grudzień może nam przynieść pierwsze solidne większe podmuchy zimowej aury. Jednak jeszcze początek miesiąca o dziwo może nam pokazać cieplejsze oblicze miesiąca. Jednak od drugiej dekady aura zacznie się zmieniać, pojawi się więcej opadów deszczu, a w drugiej połowie miesiąca może uderzyć sroga zima, w sam raz na początek astronomicznej zimy. 

Najmroźniejszym miesiącem całej zimy zapowiada się styczeń. Właśnie w tym miesiącu powinniśmy mieć największe uderzenie zimna. Nie jest wykluczone, że chłody potrwają nawet dwa-trzy tygodnie, a w drugiej połowie miesiąca temperatura nocami spadnie nawet do -25,-30 stopni. Wygląda więc na to, że styczeń 2027 w pogodzie zamieni się z lutym 2026. Tymczasem luty 2027 przyniesie już w dalszej części zdecydowaną odwilż i taką chlapę. Jest więc całkiem możliwe, że wreszcie ten miesiąc zapisze się znacznie cieplej niż w ostatnich trzech latach. 

Co ciekawe podczas tegorocznej zimy nie ma co liczyć, że chłody potrwają dwa miesiące, jak ostatnio. Między nimi czekają nas krótkie fale odwilżowej aury, zwłaszcza w grudniu oraz lutym, a nawet pojawią się ładniejsze dni, co zimą nie zdarza się często. Zima ma też się szybko skończyć, a na przełomie lutego i marca przyjdzie już wiosna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.

Dlaczego jest tak zimno - czy obserwujemy kres Globalnego Ocieplenia?

Prognoza sezonowa: Dynamiczne lato, spokojna jesień i zmienna zima